Aktualizacje ‚Matrixa’ – adaptacja

Rok 2017 mija nam silnie w myśl działania potencjału ‚adaptacyjnego’. Można powiedzieć, że jest to potencjał, który gra pierwsze skrzypce – bo naturalnie cała reszta potencjałów dalej działa, jak i również adaptacja zawsze była obecna.
Na moment pisania tego artykułu potencjał ‚adaptacji’ ciągle przybiera na silne i należy się spodziewać, że jeszcze co najmniej do połowy maja 2017 będzie wzrastać. Potem zaś przez wiele miesięcy będzie delikatnie opadać, zaś jego miejsce będzie zajmować potencjał ‚skrajno-ekspresji’ (łatwiej będzie wyrażać treści skrajne, zaś treści umiarkowane będą miały tendencję się chować).
Ponieważ potencjał adaptacji idzie na wskroś przez całą Ziemską przestrzeń, to jego oddziaływanie dotyka wszystkich aspektów naszej egzystencji tutaj.

Adaptujący się ‚Matrix’

W tym ujęciu ‚Matrix’ podzielę na dwa poziomy. Główny poziom ‚Matrixa’ to cała objawiająca się ziemska przestrzeń, a więc cały nasz Ziemski świat. Druga płaszczyzna to matrix jako system tworzony przez istoty (głównie ludzi, chociaż nie tylko).
Ten cały ziemski ‚Matrix’, w wyniku oddziaływania potencjału adaptacyjnego zaczyna w dosłowny sposób dostosowywać się do nowej przestrzeni. Takie dostosowywanie się do nowej przestrzeni to nie dokładnie to samo, co zaistnienie nowej przestrzeni. Technicznie patrząc, w naszej przestrzeni ziemskiej czeka olbrzymia ilość nowych algorytmów (algorytmy = przestrzenne formuły wedle których odbywają się akcje we Wszechświecie), które jeszcze nie zostały zwerbalizowane. Ziemska przestrzeń staje się faktycznie nową przestrzenią tym bardziej, im bardziej owe nowe algorytmy są używane. Potencjał adaptacyjny nie wzmaga w bezpośredni sposób używania owych algorytmów. Powoduje natomiast ułatwienie w powoływaniu algorytmów ‚pomostowych’ – czyli takich, które pomagają powiązać ‚stare’ z ‚nowym’. Mówiąc inaczej, teraz cała przestrzeń Ziemska stara się dopasować do nowych warunków, zaś ewentualne zaistnienie tych nowych warunków odbywa się jako efekt uboczny dostosowywania się.
W tym miejscu możemy z tego całoziemskiego ‚Matrixa’ zejść do tego ludzkiego. Chociaż istnieje niezliczona ilość sposobów na jakie algorytmy nowej przestrzeni mogą się wgrać tutaj, to na chwilę obecną najlepszym ich przetwornikiem jest ludzkość. Mamy także wspaniałą możliwość korzystania z pomostowych algorytmów – bo nie tylko możemy używać tych gotowych, niejako oferowanych przez potencjał ‚adaptacyjny’; mamy też możliwość tworzyć własne pomosty. W praktyce, pomost taki to nic innego jak nasze formy pośrednie prowadzące do jakiegoś celu.
Jeśli Jan Kowalski pragnie naprawiać samochody, to jego pomostowym algorytmem może być zatrudnienie się u właściciela warsztatu lub może on wybudować swój własny warsztat.
Ten prosty przykład pokazuje nam dodatkowo ważną sprawę – otóż adaptacja będzie skuteczniejsza wtedy, im mniejsze jest nasze przywiązanie do form pośrednich. Jeśli Janowi bardzo zależy na tym, aby te samochody naprawiać, to wyciągnie ze środowiska co się da, aby móc to robić. W jakimś stopniu będzie też musiał się adaptować do rzeczywistości, ale także swoim poczynaniem na nią jakoś wpłynie. Ten mechanizm możemy porównać do prawa popytu i podaży, zaś potencjał adaptacji jest sprawnością w operowaniu tym prawem. ‚Towarem’ jakim przyjdzie nam zarządzać nie są dobra materialne, a raczej algorytmy.
Proszę jednak pamiętać, że szczególnie w przypadku potencjału adaptacji, wszelkie formy pośrednie są użytecznymi narzędziami. W tym wypadku ‚zwykła zabawa materią’ może być doskonałym narzędziem do wyrażania nowych treści – wspominane wcześniej samochody są jak najbardziej materialną manifestacją algorytmów przestrzeni.

Życie bez cierpienia

Budda powiedział, że oświecenie to kres cierpienia. W rzeczy samej, nic dodać nic, nic ująć. Problemem jest to, że można odnieść wrażenie, że bardzo niewielu ludzi rozumie te zdanie.

Człowiek współczesny, żyjący w świecie przeładowanym bodźcami, rozrywkami, obowiązkami, informacjami i zdarzeniami również, podświadomie przynajmniej, dąży do oświecenia. Niestety, ponieważ zna jedynie świat pokazywany mu przez rodziców, nauczycieli w szkole, księży i innych kaznodziejów oraz wszechobecne media elektroniczne za brak cierpienia uważa stan, który można zdefiniować jako stan zapomnienia.

Brak cierpienia utożsamiany jest przez większość ludzkości jako stan braku odczuwania negatywnych emocji. Aby utrzymać się w takim stanie, człowiek dostarcza sobie bodźców, które uważa za przyjemne. Robi to w takich dawkach, że jego umysł faktycznie nie ma okazji skupić się na wydarzeniach życiowych, które są „nieprzyjemne”. Gdy człowieka spotyka coś, co wywołuje w nim „negatywne” emocje, stara się on o tych emocjach zapomnieć.

Przyjrzyjmy się kilku przykładom.

Śmierć w naszej kulturze traktowana jest jako trauma najwyższych lotów. Zdecydowana większość ludzi nie wie, w jaki sposób reagować na odejście matki, ojca, dziecka czy męża/żony. Jest to zdecydowanie niesłuszne podejście, gdyż śmierć jest najważniejszym wydarzeniem życia. Tymczasem, tu na Ziemi, w takim momencie człowiek pogrąża się w rozpaczy. Cierpi. Cierpi niewyobrażalnie. Jest to konsekwencja niezrozumienia, czym jest śmierć i czym jest życie. Emocje, które są takim samym bodźcem jak wzrok, słuch czy intuicja, zamiast posłużyć do głębszego poznania siebie i swojego wnętrza, stają się panem i władcą człowieka – przejmują nad nim całkowitą kontrolę. Naturalnie, każdy człowiek podświadomie dąży do oświecenia – czyli do stanu, w którym cierpienia po prostu nie ma (taki jest cel ewolucji). Człowiek stara się zapomnieć o traumie rzucając się w wir pracy, nadużywając alkoholu czy narkotyków albo szybko próbuje zastąpić lukę po zmarłej osobie czymś innym – najczęściej inną osobą, która niekoniecznie będzie katalizatorem rozwoju. W przypadkach skrajnych człowiek jest tak owładnięty cierpieniem, że nie jest zdolny do jakiegokolwiek działania.

Nów w Rybach z zaćmieniem Słońca - 26 lutego 2017

Nów luty 2017 zaćmienie Słońca


Nadchodzący nów w Rybach będzie pełen sprzecznych energii. Już sam symbol znaku Ryb nam to pokazuje pod postacią dwóch ryb płynących w przeciwnych kierunkach. Zawsze kiedy energia Ryb jest aktywna może nam „grozić” takie rozdwojenie, poczucie, że nas gdzieś niesie, ale tak jakby w dwie strony naraz ;) Umysł chciałby to wszystko sobie poukładać, określić kierunek jasno, ale każdy taki wysiłek kończy się wykonywaniem pozornych ruchów ;) Chaotyczność jest częścią tego procesu, a nie przeszkodą. To z chaosu wyłonił się Wszechświat :) Sprzeczne energie jednak tym razem będą związane ze zderzeniem się sennych Ryb, z energicznym Baranem, w którym przebywa Wenus, oraz Mars, który w czasie nowiu będzie połączony z Uranem. Już w tygodniu poprzedzającym nów możemy poczuć rosnące napięcie, wyładowania, niecierpliwość i rosnącą potrzebę zmiany. To w zderzeniu z chaosem Ryb, może być iście wybuchową mieszanką ;) Z wszelkimi gwałtownymi decyzjami warto jednak poczekać do nowiu i w tym czasie poprosić nasze Wyższe Ja o przewodnictwo i o podpowiedź jak połączyć pozorne sprzeczności w jedność. To dobry czas na to by skontaktować się z naszą duszą i sprawdzić dokąd ona nas prowadzi i jak to się ma do targających nami ambicji i dążeń :) Nów w Rybach to czas uwalniania się od zachcianek ego i poddawaniu się prowadzeniu tego co od nas większe, nawet jeśli cel na razie wydaje się nam mało zrozumiały. 

Moc tego nowiu będzie podbita przez obrączkowe zaćmienie Słońca (niestety w Polsce niewidoczne), które często łączy się z nieoczekiwanymi zmianami, głęboko transformującymi wydarzeniami, "zaćmieniami" naszego umysłu i nagłymi olśnieniami, a także w tym przypadku z rozwiązywaniem więzów z przeszłości, pożegnaniami, uzdrawianiem wzorców karmicznych i rodowych. 

Nów w Rybach to najbardziej magiczny ze wszystkich nowiów, choć niekoniecznie łatwy do nawigacji ;) . Jak co miesiąc, w czasie gdy zbliża się nów, jesteśmy senni i wycofujemy się ze świata, tym razem jednak ten trend może się znacząco nasilić i objawić się głęboką apatią lub też śnieniem na jawie. Co jednak ważne w tym śnieniu znajdują się odpowiedzi na wszystkie nasze pytania i skarby jakich nie odkryjemy przy jasnym świetle dnia. Tak jak w „zwykłym” śnie to co się wydarza może się wydawać nielogiczne i dziwaczne, niemniej gdy przyjrzymy się temu odkryjemy ukryte znaczenia i sensy. Jeżeli pozwolimy sobie na podążanie niczym Alicja za iluzorycznym królikiem, to doprowadzi on nas na drugą stronę – czyli do głębokich pokładów podświadomości lub też do jasnych krain nadświadomości 

Karmiczny wpływ na relacje, związki, miłość i duszę – część I

Zarówno miłość jak i relacje karmiczne każdy rozumie trochę po swojemu. Żyjemy w świecie pełnym różnorodności, więc i takim „definicyjnym” debatom zapewne nigdy końca nie będzie. Na szczęście, jakoś potrafimy się komunikować – bo chociaż różnice występują, to jest też wola porozumienia. Zamieszczę w tym miejscu swoją definicję karmy – tak aby mój przekaz był dla Ciebie bardziej zrozumiały.
Karma oznacza stan potencjału pomiędzy układami istniejącymi na przestrzeniach niemetrycznych. Mówiąc bardziej „po ludzku” karma to napięcie duchowe pomiędzy istotami – przy czym możliwe są różne formy tego napięcia (nie tylko pozytywne i negatywne). Ludzie mający wzajemnie silną karmę będą się przyciągać, ci zaś jej nie mający będą raczej wobec siebie obojętni.
Warto przy tym wspomnieć, że relację karmiczną mogą mieć ze sobą dosłownie dowolne obiekty, jednak na potrzeby tego opracowania rozpatrywać będę poziom głównie ludzki.
Przechodząc więc do owego „ludzkiego poziomu”… Nasze relacje budują się głównie na dwóch płaszczyznach: karmicznej (duchowej) i interpersonalnej (materialnej). Płaszczyzna umysłowa to także składowa relacji interpersonalnej – z racji tego, że mimo wszystko nasz umysł jest strukturą (może i czasem ciężko dostrzegalną, jednak umysł zachowuje wszystkie parametry struktury, co mocno go odróżnia od duszy. Dla spragnionych bardziej detalicznej wiedzy mój inny artykuł: https://jacekczapiewski.com/artykuly/sciezki-rozwoju-duszy-czesc-i-wstep/ ).
Często jest tak, że nasza karma jest pewnym determinantem tego, co spotkamy na swojej drodze. Nie zawsze więc mamy wpływ na to, kogo spotkamy. Za to możemy mieć znakomity wpływ na to, jak spotkanie przebiegnie. W tym miejscu nasze wybory i poczynania mają ogromne znaczenie. Również nasze codzienne decyzje to miejsce dla popisu naszej wolnej woli – bo karmę można przekształcić lub przerobić, jednak zwykle do tego potrzebne jest wyrwanie się (bądź kogoś) z powtarzalnych schematów.
Jak więc przebiegają nasze relacje z ludźmi w zależności od karmy? Jak z karmą pracować i co ona przynosi ? Aby to wyjaśnić podzieliłem na określone poziomy relacji karmicznej – im wyższy poziom, tym silniejsza/większa karma.

Poziom karmiczny 0.

Zdecydowana większość naszych powiązań z ludźmi znajduje się właśnie na tym poziomie. Na najgłębszym poziomie wszyscy jesteśmy połączeni – jednak w praktyce indywidualnego, ludzkiego życia, jesteśmy w stanie budować relacje z bardzo ograniczoną liczbą ludzi. Całej reszty po prostu nie znamy.
Brak powiązań karmicznych z drugim człowiekiem oznacza brak przyciągającej, duchowej siły. To jednak nie blokuje możliwości spotkania czy zbudowania relacji. Jest to ta przysłowiowa czysta karta (lub prawie czysta), którą przyjdzie dopiero nam zapisać.

Przeszłość karmiczna na poziomie 0.

Muzykoterapia, czym jest?

Muzykoterapia to leczenie dźwiękiem i muzyką czyli uporządkowanymi dźwiękami. 


Jakie zastosowanie ma muzykoterapia ? 

Muzyka i dźwięk leczy zarówno duszę jak i ciało. Bez precedensu można stwierdzić, że muzykoterapia jest dyscypliną naukową u podstaw, której leży holistyczna koncepcja człowieka i jego zdrowia. Sztandarowe hasła: „W zdrowym ciele zdrowy duch” lub arystotelesowskie „Dla ciała gimnastyka dla duszy muzyka”, które nabierają wyjątkowo aktualnego brzmienia na polu muzykoterapii uświadomić mogą, że spojrzenie całościowe jest starsze niż może nam się wydawać. 

Dla wielu osób holizm błędnie utożsamiany jest z ruchem „new age”. Właściwie wszystkie kultury starożytne „lecząc” starały się docierać do przyczyn leżących we wnętrzu człowieka. Rytuałom i zabiegom leczniczym towarzyszyły dźwięki, muzyka i rytm. Muzyka nie miała jednej określonej zasadą formy i jednego celu. Od początku nie istniało universum muzyczne. Muzykę, śpiew i taniec łączono i stosowano przy „zamawianiu chorób”, zawieraniu małżeństw, oddawaniu czci Bogom, podczas pracy, walki i odpoczynku. Używano głównie instrumentów perkusyjnych w postaci bębnów, grzechotek i kołatek. Rytm i metrum stosowano tak, aby wywołać odmienny stan świadomości. U podstaw tych działań, leżało wywołanie transu. Izolacja od bodźców wywołana w ten sposób spełniała swoje zdanie podczas inicjacji połączonych często z zadawaniem bólu. Stymulacja rytmiczno-metryczna połączona z tańcem uwzględniała nie tylko oddziaływanie samej sytuacji przepełnionej magicznym, tajemniczym nastrojem, lecz także fizjologiczny wpływ muzyki. Rytm powolny, uspokajający stosowano przy wysokiej gorączce zmniejszając częstość tętna u pacjenta, natomiast rytmem skaczącym, hektycznym starano się uzdrowić ze schorzeń reumatycznych podwyższając tym sposobem ciepłotę ciała. Elementy melodyki i śpiew dodawane w oparciu o rytmu i tempo przechodziły od działania aktywizującego w odprężający, a nawet przybierały ton kontemplacyjny. 

Niewiele osób działających po stronie (przez większości nadal zwanej choć już niezbyt aktualnie) tzw. medycyny niekonwencjonalnej nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie na polu muzykoterapii dochodzi do tzw. zatarcia się granicy pomiędzy tym co konwencjonalne, a tym co niekonwencjonalne. Pomimo faktu, że odbywa się to kosztem rozwiązań teoretycznych, empiryczne podstawy dla muzykoterapii i tego co się z tym wiąże, czyli spojrzenia całościowego, od kilku lat stają się codziennością. Muzykoterapia od 1994 roku znajduje się na międzynarodowej liście procedur medycznych i traktowana jest na równi z farmakologią. Muzykoterapię dzielimy na aktywną i receptywną. 


„Muzyka na receptę” czyli w jaki sposób każdy z nas może stosować muzykę. 

Właściwie każdy z nas lubi słuchać muzykę odpowiadającą jego gustowi. Podkręcamy głośniej radio. Nastawiamy ulubioną piosenkę. Słuchanie innego rodzaju muzyki sprawia nam przyjemność rano, a jeszcze innego wieczorem. Warto jest budować własne muzyczne MENU. W takim menu powinny znajdować się nie tylko utwory, które relaksują, ale także te które nas aktywizują i wspomagają naszą koncentrację. Muzyczne menu buduje się w oparciu o własny gust muzyczny, który kształtował się i kształtuje w przeciągu naszego życia. Stąd już tylko krok do dobierania utworów w oparciu o własny puls i rytm oraz pracę z oddechem, a tu już niemal joga. 


Muzykoterapia Aktywna 

W Polsce muzykoterapię stosuje się głownie w rehabilitacji. Ćwiczenia fizyczne wspomagające powrót do zdrowia są dobierane przez muzykoterapeutę w oparciu o zastosowany materiał muzyczny, a ściślej w oparciu o RYTM w użytych utworach. Sesja z muzykoterapeutą rehabilitantem zawsze kończy się relaksem. To pomaga skrócić okres rehabilitacji o ok. 25% . W naszym kraju muzyka zaczyna gościć w szpitalach na salach chorych i salach operacyjnych, a także w gabinetach dentystycznych. 


W jaki sposób leczy się muzyką? 

Prosto, skutecznie i dla każdego.

Najprostsze techniki samodzielnego oczyszczania aury, którymi może się posłużyć każdy.


Istnieje wręcz niepoliczalna ilość sposobów na jakie możemy oczyszczać swoją aurę/biopole.
Są techniki specjalnie dostosowane do określonych celów, są techniki wymagające pewnego przygotowania.
Jest jednak kilka technik, które może wykorzystać każdy. Nie wymagają one specjalnego szkolenia.
Warto przy tym wspomnieć, że możliwych zaburzeń działających na nasze pole jest wiele: psychiczne, fizyczne, elektromagnetyczne, podpięte „byty”, fantomowe aspekty, oddziaływania egregoryczne, nasze myśli i emocje, lęki, przekonania, źle życzące osoby, programy „strażnicze matrixa” oraz efekty uboczne działania wbrew naturze bądź sobie. Poniższe techniki będą pomocne w większości przypadków. Z poniższej listy najlepiej wybrać dla siebie to, co najmocniej czujemy. W praktyce codziennej zwykle warto korzystać z więcej niż jednej techniki.
Jeśli zupełnie nie wiesz co wybrać to śmiało przetestuj – praktyka zweryfikuje.

  1. Wirujące pole
Technika ta jest banalna. Do tego możemy ją wykonać niemalże zawsze. Wystarczy chwila skupienia.
  • Wyobrażamy sobie nasze pole/aurę (wystarczy wyobrażenie, że jesteś np. w świetlistym kokonie, nie musisz być wyszkolony w odczuwaniu aury ani jej widzeniu).
  • Następnie skupiamy się na tym, aby otaczające nas pole zaczęło wirować (kierunek wybieramy intuicyjnie).
  • Wczuwamy się, aby to wirowanie było coraz, coraz szybsze.
  • Wreszcie doprowadzamy do maksymalnych obrotów i gdy mamy wrażenie, że faktycznie nie da się już przyspieszyć, wtedy gwałtownie zmieniamy kierunek obrotu na przeciwny.
  • Po tym po prostu luźno kończymy, nie zastanawiamy się co dalej – to wszystko.
    vortex-146129_1280

  1. Uziemianie
Sposobów uziemiania jest oczywiście wiele. W wersji totalnie najprostszej chodzi wyłącznie o to, aby pochodzić boso po ziemi.
Trawnik, plaża, ogródek, park, las – wszystko jest super.
UWAGA – chodzenie boso po mieszkaniu raczej nie działa.
Jeśli nie mamy możliwości lub po prostu ochoty na bezpośredni kontakt z ziemią, istnieje domowe, alternatywne rozwiązanie. Podpinamy się za pomocą miedzianego drutu do uziemienia w kontakcie (gniazda, bolca zerującego). Czyli jedną stronę podpinamy do naszego ciała, np. owijając kabel w ogół stopy lub palca, drugą stronę mocujemy do bolca zerującego (ps. zalecana chociaż minimalna orientacja w działaniu elektryczności).
Czy ten czy inny sposób wykorzystamy, już dosłownie kilka minut takiego uziemiania zdejmuje z nas wiele napięcia i oczyszcza aurę.
environmental-protection-326923_1280

  1. Oczyszczające płomienie

Universum

Każda zmiana zachodzi tak naprawdę w świadomości. Poruszenie małym palcem jest tak samo tylko (i aż) jej objawem, jak eksplozja supernowej. Życie, które nigdy nie jest w pełni świadome wartościuje zjawiska na podstawie soczewek percepcji, jakimi są zwykle zmysły. Zmysły zwodzą nas, że coś jest "duże", a coś "małe". "dalekie", albo "bliskie"...
Wychodząc poza zmysły i iluzję bycia oddzielnym w stosunku do obserwowanego obrazu bytem, mając tę świadomość, że każda istota, którą obserwujemy i z którą wchodzimy w interakcje to INNY JA (inna wersja mnie), a także, że istnieje ścisłe sprzężenie zwrotne pomiędzy doświadczanymi zjawiskami, a stanem naszej (nie)świadomości - przestajemy wartościować.
To właśnie życie - nie pełnia świadomości projektuje cały ten rozległy pejzaż zwany wszechświatem - samo dla siebie i przegląda się w nim jak w lustrach. Ściślej rzecz ujmując robi to... MYŚL.
Myśl stwarza światy
W ten sposób życie poznaje samo siebie i zmierza, tracąc jedynie iluzje do... całkowitej świadomości i pełni harmonii. Im jej bliżej, tym projektuje rzeczywistość bardziej świadomie, bardziej precyzyjnie, jednak w całkowitej harmonii ustępuje jakakolwiek dynamika. To jak układanie puzzli, albo kostki Rubika - im bliżej celu, tym łatwiej. Ale, gdy cel zostanie osiągnięty - nie można wykonać żadnego ruchu, by układ nadal pozostał w stanie "doskonałym".
Całkowita harmonia to bezruch
Pełnia świadomości to... cisza, nicość. Wszystko i nic to dokładnie to samo.

SYSTEM ENERGETYCZNY CZŁOWIEKA CZ. I – ciała subtelne.

aura template
     Podejrzewam, że każdy z nas zadaje sobie czasem pytanie „kim naprawdę jestem?”, „jakie siły drzemią we mnie?”, „jakie jeszcze zdolności są we mnie ukryte?”, „jak mogę wykorzystać cały mój potencjał w tworzeniu szczęśliwego i twórczego życia?”. Wielu ludzi twierdzi, że świat materii, a więc także ciało fizyczne, stanowią jedyną istniejącą rzeczywistość, ponieważ tylko one mogą być postrzegane przez fizyczne zmysły i racjonalny rozum. Jednak osobom z rozwiniętym postrzeganiem pozazmysłowym, podczas obserwacji człowieka, ukazuje się wiele struktur energetycznych, poruszających się w różnych kierunkach, przybierających rozmaite formy i kolory, które są widoczne zarówno w ciele fizycznym, jak i wokół niego. Dzieje się tak, ponieważ oprócz swojej materialnej powłoki, jaką jest dla nas ciało fizyczne, składamy się z kompleksowego systemu subtelnych energii, bez którego to ciało nie mogłoby istnieć. Jeśli zrozumiemy zadanie i sposób funkcjonowania tego systemu w ciele i wokół niego, to otworzy się przed nami wspaniały obraz człowieka, który w swojej potencjalnej doskonałości jest tak fascynujący i wzniosły, że ciężko nie nazwać go cudem Stworzenia.
System energetyczny człowieka składa się z trzech podstawowych składników:
    1. Z ciał subtelnych lub energetycznych,
    2. z „nadi”, inaczej kanałów energetycznych,
    3. z czakr, inaczej centrów energetycznych.
CIAŁA SUBTELNE
photoCzłowiek, oprócz ciała fizycznego posiada również ciała subtelne (energetyczne), a każde z tych ciał posiada swoją własną podstawową wibrację. Ciało eteryczne, które jest w najbliższym kontakcie z ciałem fizycznym, wibruje w najniższej częstotliwości. Ciała astralne i mentalne posiadają odpowiednio wyższe wibracje, a w ciele duchowym (przyczynowym) występują częstotliwości najwyższe. Każde z tych ciał wibruje w przedziale właściwych dla siebie częstotliwości, przy czym wibracje te wraz z rozwojem człowieka podnoszą się. Ciała energetyczne są nośnikiem świadomości na określonym poziomie wibracji i jeśli częstotliwość drgań wzrasta, daje ona człowiekowi większą energię życiową, wyższy poziom odczuć oraz wyższe zdolności poznawcze. Różne ciała energetyczne nie są jednak od siebie oddzielone. Przenikają się nawzajem, podczas gdy każde z nich wibruje na swoim własnym poziomie częstotliwości i nawet osoba o zdolnościach pozazmysłowych może je odróżnić jedynie wtedy, gdy przestawi swoje widzenie na odpowiednią sferę. Musi więc swoje widzenie nastawić na sferę astralu, aby dostrzec ciało astralne. Jeśli chce postrzec ciało mentalne, musi nastawić się na sferę mentalną, itd.
Z reguły możemy wyróżnić cztery ciała energetyczne
Ciało eteryczne
etheric bodyCiało eteryczne jest energetyczną „kopią” ciała fizycznego, posiada mniej więcej te same wymiary i postać. Jest nośnikiem sił kształtujących ciało fizyczne, jak również witalnej i twórczej siły życiowej oraz wszystkich fizycznych odczuć. Ciało eteryczne przy każdym wcieleniu człowieka jest tworzone na nowo i rozpuszcza się ponownie w ciągu 3 do 5 dni po fizycznej śmierci. Dla porównania ciała astralne, mentalne i przyczynowe istnieją po śmierci nadal i wiążą się w każdej następnej inkarnacji z nowo utworzonym ciałem fizycznym.
Ciało eteryczne poprzez czakrę splotu słonecznego pobiera energie życiową ze Słońca, a poprzez czakrę korzenia – z Ziemi. Pobiera te energie, i rozprowadza po ciele fizycznym poprzez czakry i kanały energetyczne w nieprzerwanym strumieniem życia. Obie te energie zabiegają o równowagę życiową w komórkach. Gdy „głód energetyczny” organizmu jest zaspokojony, nadmiar energii z ciała eterycznego jest wypromieniowywany przez czakry i pory na zewnątrz. Energia wypływająca na zewnątrz poprzez pory w prostych, długich na około 5 cm nitkach energetycznych tworzy „aurę eteryczną”. Z reguły ta właśnie aura jest postrzegana przez jasnowidzących jako pierwsza część całej aury. Promienie te kładą się na fizycznym ciele jak płaszcz ochronny, hamują wnikanie w ciało czynników chorobowych oraz szkodliwych substancji, i jednocześnie wypromieniowują w otoczenie ciągły strumień energii życiowej.

Przestań próbować robić rzeczy lepiej - zrób je inaczej!

Człowiek uwielbia wciąż ulepszać swoje cechy, szczegóły i drobiazgi życia. Dlaczego? Bo mu to w miarę wychodzi. I nie ma w tym nic złego, choć jak by się temu przyjrzeć ze świadomej perspektywy, nie ma w tym też nic nowego. To taka 5-minutową zachcianką, w której wydaje nam się, że coś się zmieniło. Ale w rzeczywistości tylko poprawiliśmy z lekka krzywo wiszący obraz na tym kawałku ściany. Zauważyłem, że w tym krzywo wiszącym obrazie jest znacznie więcej frajdy niż w wiecznym go poprawianiu.
Kiedy coś poprawiamy, nasze życie jedynie jeszcze bardziej drąży ten sam tor przebiegu. Te same doświadczenia, ten sam tryb myślenia, punkt widzenia itd.
Hmm? A jakby coś zrobić zupełnie w inny sposób, coś kompletnie nowego?! Ale od razu umysł się włącza: gdzie się wychylać, po co coś nowego poza to, co już znamy?! 
A choćby dla świeżego spojrzenia, dla nowego odczucia. Nawet jeśli się nie uda, to będzie z tego zupełnie inne doświadczenie. Co mam do stracenia?! Kolejny dzień z rutyny?! A pieprzyć ten dzień, zostanie mi jeszcze 364 dni w roku głupiej rutyny, jeśli się uprę! 
Poruszymy nieco energii w nas, w naszym życiu. Zróbmy coś zupełnie na odwrót, a może tak powiesić obraz do góry nogami, albo zmieńmy układ mebli w mieszkaniu?! 
A może tak zmienić pracę na inną w zupełnie w innej dziedzinie — o jakiej dawno już marzyliśmy?!
A może tak, zamiast gotować dziś obiad, zjeść go na mieście w restauracji, w jakiej jeszcze nie byliśmy?!
A może, zamiast siedzieć z dziećmi nad lekcjami to się z nimi pobawić w chowanego?! (A nauczycielce pod ich zadaniem domowym, napisać, że nie odrobiły lekcji z powodu rodzinnego wydarzenia — co wcale nie jest kłamstwem.  
A może, zamiast siedzieć kolejną godzinę przed telewizorem, ubrać ekstra kieckę lub świąteczną koszulę i przetańczyć z partnerem ten wieczór na ulubionych kawałkach?
Lub cokolwiek innego, co całkowicie wybija z rytmu rutyny, z rytmu powtarzalności i ulepszenia wciąż tego samego cholernego kawałka ściany?! 
Co się zmieni? Sami zobaczcie! To, co na pewno się stanie, to poruszy energie w was, w waszym otoczeniu, a nawet życiu. Wiem, jak człowiek w środku będzie się upierał, żeby niczego nie ruszać z tej rutyny.

O dominacji

Relacje międzyludzkie w naszym świecie zbudowane są na bazie bardzo negatywnych programów. Podstawowym programem jest strach, który przybiera wiele twarzy. Większość ludzkich zachowań w skalach marko i mikro jest pochodną strachu przed śmiercią, strachu o przetrwanie własnego ego, strachu przed utratą twarzy, statusu, pozycji społecznej itd.

Że nieprawda? Przyjrzyj się dokładnie w jaki sposób ludzie funkcjonują w różnych układach. Może to być rodzina albo firma albo grupa znajomych. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ludzie po prostu rozmawiają, dochodzą do jakiś wniosków, konsensusów, planów… wszystko wydaje się być takie… normalne. Ale normalne nie jest. Gdy zagłębimy się w sieć zależności jakiejkolwiek międzyludzkiego układu, odkryjemy coś bardzo niepokojącego. Odkryjemy, że relacje sprowadzają się do tego, że jeden człowiek chce nad drugim mieć przewagę. Funkcjonując na bazie strachu, człowiek zamknięty jest w pudełku swego toksycznego ego. Patrząc na świat przez jego pryzmat, automatycznie, bez udziału Świadomości powiela bazowy program ziemskiej cywilizacji jakim jest strach. Przypomina to błędne koło i taniec szaleńców. Podświadomie człowiekowi wydaje się, że do tego aby żyć potrzebuje czerpać energię od kogoś. Prawie każdy tak robi. Przyjrzyj się. Widać to jak na dłoni, ale trzeba na ludzkie relacje spojrzeć nieco głębiej niż przeciętny człowiek ma to w zwyczaju.

W wielu relacjach po jakimś czasie dochodzi do tego, że ktoś zacznie „wysysać” energię z drugiego człowieka. Związki partnerskie czy małżeństwa są tego klinicznym przypadkiem. Na początku, działając na zauroczeniu i często prawdziwej miłości, ludzie są prawdziwie altruistyczni. Daliby się za swoją drugą połówkę pokroić. Ale po jakimś czasie sielanka się kończy a zaprogramowany umysł pragnie wrócić do wzorca, który świat uznaje za obowiązujący. Zaczyna się między ludźmi walka o pozycję. Okazuje się, że że w drugiej osobie jest wiele rzeczy, które człowieka denerwują, które podświadomie przypominają mu o jego matce czy ojcu. Ponieważ jednak nikt nas w szkołach nie uczy o tym, że wszechświat rządzi się zasadą lustra do głosu dochodzi ego i jego zasady. Ego stara się narzucić swój styl drugiemu człowiekowi. Narzucić jakkolwiek. To bardzo ważne aby zdać sobie z tego sprawę. Narzucenie siebie czy wykorzystanie drugiego nie zawsze oznacza przyjęcie postawy macho i tępe dążenie do władzy w związku. Ego jest sprytne i jeśli (zwłaszcza w przypadku kobiet ale naturalnie nie tylko) ktoś nie jest w stanie rządzić w stylu pana i władcy, przyjmuje postawę ofiary. Rezultat jest ten sam. I macho i ofiara odgrywają swoje role w tym szaleństwie po to, aby to oni byli tymi zauważonymi, aby to oni mieli rację, aby to ich było na wierzchu.

Ścieżki rozwoju duszy, część I, wstęp

Wydawałoby się, że każdy z nas w jakiś sposób pragnie się rozwijać. Jak się jednak okazuje, bardzo różnie rozumiemy zarówno rozwój jak i samo pojęcie duszy. Często na innych projektujemy nasze własne odczucie tego czym jest „rozwój duszy” – i tylko czasami  ono trafione. Dzieje się to z dość mylnego przeświadczenia, że jeśli coś czujemy, i to głęboko i autentycznie, to jest to uniwersalne. Zarówno zwykła obserwacja, jak i prosta dedukcja prowadzą do oczywistego wniosku, że w pewnym stopniu każdy z nas jest inny. Jeśli nasze odczucie co do duszy miałoby być uniwersalne, to także powinno być uniwersalne na „ludzkim poziomie” – lecz nie jest. Wszak mamy różne cele, pragnienia, odczucia i potrzeby. Wniosek jest prosty – dusze też się między sobą różnią.

Czym jest dusza?
Dusza jest najsubtelniejszym elementem naszej istoty. Jednocześnie jest w przybliżeniu tym, co stanowi istotę (lub jej „większość”). Dusza istoty to jej prywatna strefa nullifikacji. Strefa nullifikacji to „wydzielony” fragment Wszechświata, w którym określony byt może się przejawić. Takie wydzielenie odbywa się na drodze indywidualizacji z prawie zunifikowanego Wszechświata (jedności). Podobnie jak komórki w naszym ciele, tak dusze we Wszechświecie wyłaniają się z jednej matrycy, następnie specjalizują się w określonej roli.
Słowu dusza zwykle przypisuje się pochodzenie od określenia tchnienie lub oddech. Owo tchnienie nie jest więc żadną strukturą i z tego założenia cały czas będzie w tym artykule rozpatrywana dusza. Ani umysł ani jakiekolwiek inne struktury naszej istoty (pozostałe ciała) nie są duszą. Dusza wyłania się bezpośrednio z najwyższych obszarów Wszechświata, a jej „granice” są bardzo umowne.
Duszę można porównać do kropli w oceanie Wszechbytu. Cały ocean stanowi jedność, a kropla stanowi nierozerwalną część tej jedności. Pomimo, że ocean jest jednością, występują w nim określone prądy. Wszystkie krople są z wody, jednak różnią się temperaturą oraz tym, w jakim prądzie się znajdują.
Charakter Rdzenia/Boga/Stwórcy wyraża się bezpośrednio w duszach – krople mają określoną temperaturę (temperament = charakter).
Wola Rdzenia/Boga/Stwórcy wyraża się bezpośrednio w „strumieniach Rdzenia” – prądy gdzieś dążą, zaburzają „idealną przestrzeń”, kształtują ją.
W ramach prądu istnieje wiele nurtów. Nurt zawiera w sobie wiele kropli. Właśnie taki nurt to rodzina dusz.

Dusza a strefa nullifikacji
Strefa nullifikacji oznacza obszar informacyjny Wszechświata spełniający następujące wymagania:
1.Wszystkie oddziaływania w obszarze strefy się równoważą – nullifikują (podobnie jak równowaga wektorowa w matematyce).
W strefie nulifikacji równoważeniu podlegają przede wszystkim trzy ważne elementy. Pierwszy to wchodzące i wychodzące ze strefy informacje, czyli oddziaływanie informacyjne jako sumaryczne jest „neutralne”. Drugie równoważące się oddziaływanie to przejawianie się charakteru Rdzenia – impresja (postrzeganie) i ekspresja (wyrażanie) charakteru Rdzenia równoważą się. Ten typ równowagi nie generuje jednak ani „neutralności” ani „obojętności”. Ostatnim ważnym typem równoważenia jest równowaga potencjałowa (zarówno w odniesieniu do „potencjałów” jak i „meta-potencjałów”). Owe potencjały są wyrazami określonych typów przestrzeni, przy czym stan równowagi wyraża się albo poprzez „neutralność” albo poprzez „obojętność”.
Skrót:
  • informacja ze strefy nullifikacji jest zawsze neutralna
  • charakter Rdzenia zawsze jest „jakiś”
  • potencjały równoważą się na wiele sposobów
2. Posiada dokładnie jeden punkt zbieżności ciągów informacyjnych („mały rdzeń”) i co najmniej jeden punkt skupienia ciągów informacyjnych.

Ocenianie



Jeśli oceniasz ten świat, zawsze oceniasz siebie.
Czy możesz już patrzeć na siebie z Miłością, a raczej z perspektywy Miłości, którą Jesteś Teraz? Zostaw ten wewnętrzny monolog, dyskusję i referowanie rzeczywistości, to takie męczące…Czy wiesz, że cały ładunek zmęczenia płynie właśnie z tej paplaniny, której dajesz tyle swojej uwagi? Wiem, wiem, na pewno masz jakieś mądre, konstruktywne wnioski na temat życia🙂, ale zapraszam Cię do zaprzestania na jedną chwilę, by ta przerwa przywołała tą pamięć czym jest Cisza, która jest Twoją Naturą. Zobacz ten Świat bez wniosków i analizy, po prostu patrz Cicho.

Zmiany- przekaz z dnia 29 Października 2016r

Witajcie przyjaciele

Jesteśmy istotami wywodzącymi się z konstelacji Wolarza określanej przez was także jako Arktur.  Jesteśmy tu po to aby pomoc wam odkryć swoją prawdziwą rolę na ziemi, aby pomóc wam zrozumieć przemiany jakie obecnie mają miejsce także w waszej energii.
 Tak, to co obecnie ma miejsce, ten spektakl przez który przechodzicie jest jak wiecie jedyny w swoim rodzaju. jednak ludzkość stojąc u progu milenium którym określamy każdą kwantową przemianę jest świadkiem spektakularnej odnowy.
 Patrząc na to co obecnie dzieje się w waszych ciałach przyczynowych, jak bardzo te zmiany wpływają na wasze życie. Możemy powiedzieć że wielu z was zboczyło z kursu który nadaliście sobie przychodząc na Ziemię.
  W efekcie czujecie się zagubieni  trwając w oczekiwaniu na spektakularną zmianę która uwolni was od waszych ograniczeń jakie nadaliście sobie sami. Wasz świat stanowi dla was samych zagadkę ponieważ nieustannie jesteście wciągani w energetycznego wirusa którym są wasze stare oczekiwania wobec waszego rządu, emocji ale także siebie samych. Ten wirus pochłonął was tak bardzo że żyjecie według niego nie będąc często w stanie wyjść poza ten schemat.    
Gotowość na zmianę stanowi w każdym z  was pewne spektrum kolejnej linii fotonowej.  Będąc gotowi na ten krok przechodzicie w inną przestrzeń siebie samego, poszerzając tym samym możliwość wyboru, porzucając niewygodny świat schematów.  
Tej zmianie towarzyszy także często uczucie osamotnienia. Nagle zauważacie że przyjaciele którzy do tej pory towarzyszyli wam zawsze, w których znaleźliście oparcie stopniowo znikają z waszego życia. Zastanawiacie się często:  „co ze mną nie tak, dlaczego czuję się jakbym nie należał do tego świata jakbym mówił nagle innym językiem który z wielu powodów jest niezrozumiały” 
Tak ponieważ od tej chwili poznajecie inną rzeczywistość w której wszystko jest możliwe ale tylko wtedy kiedy jesteście w stanie otworzyć się na zaufanie, kiedy  potraficie poczuć to wszystko, każdą energię - tak i ona nagle do was przemawia uczuciem. 
Stojąc na tym pustkowiu często z tym walczycie. Jak żyć z tym wszystkim kiedy to takie inne. 
Ale kiedy tak szamoczecie się z myślami o sobie stwierdzacie że nic do siebie nie pasuje i po kolejnej walce o starą tożsamość która odchodzi bezpowrotnie czujecie się zmęczeni relacją z sobą, relacją ze światem wokół was. Wielu w tym czasie popada w depresję niektórzy z was reagują gniewem,  rodzi się frustracja. Ale po jakimś czasie, kiedy brak wam już sił i rezygnujecie z dalszej walki o swoją tożsamość ponieważ nawiasem mówiąc to wszystko stanowi jej nieodłączną część, pojawia się przestrzeń a wasze myśli zamierają i stajecie się nagle obserwatorem.  W tej pustce która się wówczas wyłania dostrzegacie więcej siebie, jesteście wobec siebie bardziej autentyczni a  wasza walka przekształca się w uważność. Dlaczego do tego tak często powracamy w przekazach? 
 Ponieważ w każdej chwili swojego życia walczycie z tymi dylematami. Kiedy pojawia się gotowość na więcej, kiedy w waszych sercach odczuwacie potrzebę zmiany stoicie twarzą w twarz z tymi oczekiwaniami, jednak za każdym razem wyglądają inaczej. Są dla was inne ponieważ wy się zmieniacie, i przechodząc w kolejny pas fotonowy następnej zmiany  odczuwacie za każdym razem brak ponieważ wasz umysł stanowi program w którym lubicie analizować świat wokół was bez tego nie wyobrażacie sobie siebie.  Ale kiedy patrzycie na to z perspektywy obserwatora, widzicie tylko etykietki  a każda z nich jest dla was mniej lub bardziej istotna. 
Wszystkie stanowią tylko schemat według którego żyliście, ale przychodzi w waszym życiu taki czas kiedy pozwalacie temu odejść zaczynając żyć dla siebie - tak po prostu. 
Nie patrzycie już na informacje które bezustannie zalewają internet głosząc kolejną przemianę, burząc w was poukładany pozornie świat tylko po to abyście mogli stwierdzić że znowu nic do siebie nie pasuje. Nie moi przyjaciele teraz zaczyna się życie świadomego mistrza który żyje dla siebie nie opierając się na kolejnych usłyszanych informacjach, czerpie wiedzę z głębi swojego Ja i doświadczając jej tak po prostu daje radość sobie. 
Życie może być dla was wolnością lub zniewoleniem, oczekiwaniem lub kreacją wszystko zależy od tego jakiego wyboru dokonacie. Wielu z was zapyta teraz:” jak w takim razie traktować to wszystko, czemu wierzyć”- odpowiedź pojawia się za każdym razem kiedy zamiera w was myśl kiedy już dłużej nie czujecie potrzeby walki. 
Te informacje mają za zadanie obudzić w was wasze potencjały, wczujcie się w tą energie która im towarzyszy bądźcie zawsze obserwatorami tylko wtedy wasza odpowiedź będzie rezonowała z waszym wnętrzem a wy znajdziecie w nich dokładnie to czego wam potrzeba.
Bardzo wiele z tego co pojawia się w mediach służy defragmentacji waszej energii powodując w was rozdrażnienie te informacje jak wiecie służą temu aby odwieść was od waszego celu.

Oświecone ego

Są pewne pułapki, które pojawiają się wraz z przebudzeniem. Ego chwyta się wglądów będących częścią przebudzenia, prawie tak, jakby chwytało surową energię samego oświecenia. I zaczyna wykorzystywać to do własnych celów. Jednym z oczywistych miejsc, w których można utknąć, lub paść ofiarą złudzenia, jest poczucie wyższości.

Link do filmu:)



Poprostu wiesz że ono może się pojawić i najważniejsze, poprostu w to nie wierz, poprostu w to nie wierz nie próbuj tego odpychać, poprostu w to nie wierz. Kiedy pozostaniesz w stanie w którym temu nie wierzysz, ale nie wypychasz tego ze swojego systemu, wtedy zdarza się rozpuszczenie. Jeżeli będziesz próbował sie tego pozbyć-pamiętaj że cokolwiek, czemu stawiasz opór, opiera się. Cokolwiek, co starasz się odepchnąć, tak naprawdę dajesz temu energię, więc nie staraj się tego odepchnąć. Nie odrzucaj żadnego "negatywizmu" ale także nie karm tego, pooprostu zobacz to takim jakim to jest.To najważniejsza rzecz;)