Impuls odnowy...

TRZECI księżyc roku
● Tempo życia ● 13 stawów



20 września – 17 października 2017

W trzecim, ELEKTRYCZNYM, księżycu zaczynają intensyfikować się konkretne sprawy, zaś procesy, które wystartowały w pierwszym i drugim księżycu, nabierają tempa. Jeśli w ciągu 28 dni coś się gwałtownie wynurzy, warto się temu przypatrzeć, bo z tym będziemy musieli się zmierzyć w następnych miesiącach, ale nie dowiemy się, jaki będzie ostateczny wynik. 




Obserwując toczące się wydarzenia, poznamy nie tylko operacyjny plan działań na rok 2017/18, ale dowiemy się również dzięki komu i przy pomocy jakich środków może urzeczywistnić się będący już w toku program niwelowania emocjonalnego smogu. Przypominam, że nasz „lokalny świat” (tzn. nasze emocje, rodzina, środowisko, kraj) – jest tak samo ujęty w schemacie przemian, jak ten tak zwany „wielki świat”.

W elektrycznym księżycu wszystko jest ukierunkowane na transformację, dlatego starajmy się niczego nie oceniać. Każda pozornie logiczna ocena określonych osób i zjawisk może przesłonić nam dostrzeżenie ważnych informacji i przesłań. 

Energią nośną trzeciego miesiąca jest Żółte Elektryczne Słońce (w skrócie 3 Słońce). To oznacza, że teraz kluczową problematyką jest tonowanie emocji przez uświadamianie mas. Ton 3 jest jak prąd, który może oświetlić miasto albo zabić. Podobnie jest ze słowem – może oświecić człowieka alb zranić. Dlatego w przestrzeni międzyludzkiej nie raz może zaiskrzyć, a nawet dojść do zwarcia. W takich sytuacjach należy zachować spokój, bo wciąż jeszcze znajdujemy się w fazie przygotowywania bazy wyjściowej dla tegorocznych działań. 

Obecna konstelacja kinów i dat sprawia, że w elektrycznym księżycu pojawia się 20 kinów środkowej kolumny Tzolkin, symbolizującej kręgosłup Ziemi i kręgosłup człowieka. To oznacza, że przez 20 dni (oznaczone literą „C” w kalendarzu) jesteśmy zobligowani do wzmacniania „planetarnej konstrukcji nośnej” i eliminowania z przestrzeni tych, którzy próbują złamać kręgosłup moralny ludziom. Z uwagi na prawo współodpowiedzialności w sytuacjach skrajnych zagrożeń znaki ostrzegawcze będzie dawać ci twoja „tzolkinowska mistyczna kolumna”, czyli twój fizyczny kręgosłup, i 13 głownych stawów. 






In lak’ech

Opracowanie: Hanna Kotwicka
Data publikacji: 19.09.2017, wtorek
 

źródło: http://www.maya.net.pl/

Intuicja w życiu oraz percepcji pozazmysłowej.

Z naszej intuicji korzystamy bez względu na to czy jesteśmy jej świadomi czy nie. Głębsze zrozumienie mechanizmów intuicyjnych potrafi być niezwykle przydatne. Przejście z nieświadomej intuicji na uświadomioną przypomina przeskok z umiejętności chodzenia na umiejętność biegania. Nie jesteśmy w stanie cały czas biegać, ale są sytuacje, których nie rozwiążemy snując się powolnym krokiem.
Owa nieświadomie działająca intuicja zapewnia nam względną pomoc w codziennych sprawach. Jeśli jednak zapragniemy w naszym życiu niecodziennych wydarzeń, to potrzebne nam niecodzienne rozwiązania. Takim niecodziennym rozwiązaniem może być wzniesienie naszej intuicji na wyższy poziom. W tym artykule skupię się więc na dwóch zasadniczych profitach płynących z poprawy naszej intuicji:
  1. Możliwość pozytywnych zmian w naszym codziennym życiu
  2. Poprawa lub uruchomienie zdolności postrzegania pozazmysłowego

Czym jest intuicja?

Intuicję można definiować na wiele sposobów. Proponuję zacząć od opisu najbardziej ogólnego:
„Intuicja to zdolność do przeniesienia wyniku informacyjnego z naszego mniej uświadomionego poziomu na poziom bardziej uświadomiony.”
Powyższa definicja od razu podsuwa nam liczne wnioski. Przede wszystkim do działania intuicji nie jest konieczne:
  • znanie jej mechanizmów,
  • źródła,
  • drogi jaką przebywa informacja aby pojawiła się na uświadomionym poziomie
Wydaje się, że nie musimy robić absolutnie nic, aby intuicja działała. Tutaj czasem potrafi pojawić się problem. Doświadczenie pokazuje, że to, co uznamy za intuicję potrafi nas zarówno dobrze poprowadzić jak i kompletnie zwodzić na manowce.
Patrząc z innej strony: na jakimś nieuświadomionym przez nas w danym momencie poziomie wykonana zostaje pewna kalkulacja, my zaś otrzymujemy jej wynik. Nawet jeżeli jesteśmy otwarci na to, co podpowiada intuicja, to nie mamy gwarancji o jakości źródła.
Przykład:
Naszym źródłem intuicji mogą być po prostu nieświadomie zapisane informacje w mózgu – czasem instynkty w sposób dosłowny. Nasza ‚mózgowa intuicja’ będzie więc w dużej mierze zależeć od tego co zapisaliśmy w mózgu lub co już tam było. Instynkty pomogą nam w nauce chodzenia, za to gdy przyjdzie nam nauczyć się prowadzić samochód, to najpierw musimy wytresować naszą podświadomość – programujemy nasz mózg do zapamiętania określonej sekwencji ruchów. Zarówno w przypadku chodzenia jak i prowadzenia samochodu, większość pracy będzie wykonywać nas podświadomy poziom mózgowy. Jeśli jednak zaprogramujemy sobie coś niepoprawnie, to nasza podświadomość będzie nam w tym wypadku wyrzucać błąd. Wracając jednak do chodzenia, to bardzo wielu ludzi nie stawia kroków w optymalny sposób. Ta wykonywana intuicyjnie czynność jakoś działa, potrafimy się przemieszczać, ale czy nie zużywamy za dużo energii lub czy nie kształtujemy wady postawy przez nieodpowiedni chód?
Zastanówmy się także nad owym prowadzeniem samochodu. Doświadczony kierowca wie jak ma się zachować na ulicy w warunkach miejskich. Czy jednak mózg zaprogramowany zbyt mocno przez konieczność przestrzegania prędkości na drodze zdolny będzie się przestawić na sprawnego kierowcę rajdowego? Będzie musiał się przeprogramować, najpewniej poprzez wielokrotne powtórzenie innego schematu.
To bardzo częste problemy, a dopiero zaczęliśmy od ‚mózgowej intuicji’.
Wniosek z powyższego jest prosty: nasza intuicja zależy od jakości oprogramowania źródłowego. Jeśli więc rezultaty, które uzyskujemy nas zadowalają, to być może nie warto mieszać. Jeśli jednak chcemy poprawić jakość życia lub naszych zdolności postrzegania pozazmysłowego, to przyjdzie się nam zastanowić nad poprawą ‚oprogramowania’.

Źródła intuicji

Jak pisałem powyżej, teoretycznie, źródłem naszej intuicji może być nasz dowolny nieuświadomiony (w danym momencie) poziom. Można więc postarać się podzielić źródła intuicjiw następujący sposób:
  1. Fizyczne – w tym głównie: mózg, serce, pamięć komórkowa
  2. Mentalne – w tym głównie: umysł, świadomość zbiorowa
  3. Duchowe – w tym głównie: ciała wyższe naszej istoty, nasze potencjały, dusza, strefa nulifikacji
Faktycznych przykładów źródeł jest o wiele więcej, jednak rozpatrując każdy osobno stracilibyśmy praktyczny sens tego artykułu. Przede wszystkim należy pamiętać, że najwyrazistszy wpływ będzie miał poziom fizyczny, a potem kolejno mentalny i duchowy. Inaczej mówiąc, intuicja płynąca z poziomu fizycznego nie jest wcale najsilniejsza, lecz jest najbardziej widoczna i może ‚przykryć’ pochodzącą z subtelniejszych warstw. W tym miejscu pragnę też zwrócić uwagę na jedno z najczęstszych zaburzeń poznawczych dotyczących intuicji. Otóż bardzo łatwo popadamy w skrajności poznawcze, w efekcie uznając jeden z poziomów: fizyczny, mentalny, lub duchowy za ważniejszy od pozostałych. Nie ma nic złego w tym, jeśli wyspecjalizujemy się w odczytach z określonego poziomu, jednak gdy zaczniemy pozostałe odrzucać, to zaprogramowujemy dotyczące nich wyparcia. To z kolei obniża jakość oprogramowania i sami potrafimy sobie tworzyć ‚błędy intuicji’. Klasycznym przykładem jest więc sytuacja, gdy ktoś uparcie chce być prowadzony przez ‚wyższe siły’ (duch) a w rezultacie zaczynają nim rządzić niskie instynkty (ciało) oraz nieuświadomione przekonania (umysł). Równie dobrze sytuacja ta może być dokładnie odwrócona, gdy ktoś wyznaje kult ciała lub umysłu, a w efekcie czuje że jakaś nieokreślona siła (duch) miota nim w życiu. Zalecam więc utrzymywać holistyczne podejście do samych siebie i w miarę możliwości integrować te źródła.

Poziomy intuicji

Emocje zawieszone w ciele. Jak napiecia z dzieciństwa kształtują naszą sylwetkę?



Systemy napięciowe organizmu można rozumieć i opisywać na różne sposoby. Typy zawieszenia emocji opisał i skategoryzował Alexander Lowen, światowej sławy psychiatra i psychoterapeuta, twórca analizy bioenergetycznej. Koncepcja ta tłumaczy, jak człowiek poradził sobie z doświadczeniami przeciążeniowymi, jakie ślady możemy odczytywać w jego ciele oraz jak to przekłada się na funkcjonowanie psycho-fizyczne.


Czym jest ZAWIESZENIE?

Można by powiedzieć, że zawieszenie działa na zasadzie stop klatki. Kiedy coś nam zagraża, bez znaczenia psychicznie czy fizycznie, pierwszą reakcją jest znieruchomienie. Doznany stan ZAWIESZA SIĘ W NAS. Kiedy przeciążenie mija, ciało wraca do równowagi. Niestety nawracające sytuacje napięciowe będą utrwalały reakcję „zatrzymania” za każdym razem pomniejszając zasób organizmu na powrót do równowagi. Siła powtórzenia, wytworzy chroniczną reakcję napięciową, która z czasem stanie się normą. To co kiedyś było reakcją stresową, dziś jest stanem spoczynkowym. Dopiero pojawiające się objawy pokazują nam, że coś jest nie tak.

Zawieszenie więc jest wielopłaszczyznową reakcją ciała, zmieniającą jego kształt i funkcjonowanie. Jest ARCHEOLOGICZNYM zapisem naszych doświadczeń. Z tą różnicą, że pozostaje żywe, aktywne, wpływające na TU I TERAZ. Co nie znaczy ŚWIADOME! To bardzo ważne. W większości przypadków żyjemy „zawieszeni” nie wiedząc o tym. A kiedy już się dowiemy, kolejnym etapem jest poczuć zawieszenie. A kiedy go czujemy, rozpoznać kiedy zwiększa aktywność. I oczywiście z czasem uczymy się je puszczać.

Wybór zawieszeń jest niezależny od naszej woli! Jest sumą doświadczeń jakich doznajemy i zaproponowanych matryc reagowania na nie. Często nieuświadomionych, często wrośniętych w self i ODCZUWALNYCH JAKO WŁASNE (wrodzone) I NIEZMIENNE.

Zawieszenie manifestuje się w aspekcie fizycznym, ale reprezentuje KONFLIKT emocjonalny, gdzie równocześnie są obecne dwa przeciwstawne uczucia, blokujące się nawzajem. Te dwie ścierające się siły stanowią paliwo podtrzymujące zawieszenie. Praca ćwiczeniowa będzie dawała dostęp czuciowy do zawieszenia oraz pozwalała je puszczać. Natomiast dopóki konflikt emocjonalny nie zostanie uświadomiony i rozwiązany, zawieszenie będzie powracać, tak jak i sytuacja konfliktowa w życiu. Połączenie pracy nad reprezentacją w aspekcie fizycznym aspektu konfliktowego stanowi sedno Analizy Bioenergetycznej.

Rodzaje zawieszeń

• WIESZAK (mogę zależeć jeśli kontroluję)
Lęk przed: złamaniem
Siły ścierające: strach ponad złością
Energia: gotowa na starcie
Nieświadomy przekaz: „NIE BĘDĘ SIĘ BAĆ”

• STRYCZEK (mogę istnieć jeśli nie czuję)
Lęk przed: unicestwieniem
Siły ścierające: pofragmentowane
Energia: wycofana
Nieświadomy przekaz: „TO NIE JESTEM JA”

• KOLUMNA (mogę być wolny jeśli nie pragnę)
Lęk przed: nadużyciem
Siły ścierające: kontrola przeciw pragnieniom
Energia: przesunięta
Nieświadomy przekaz: „JESTEM PONAD TYM”

• HAK (mogę być blisko tracąc wolność)
Lęk przed: użyciem
Siły ścierające: autonomia kontra zadowalanie
Energia: wstrzymana
Nieświadomy przekaz: „ZNIOSĘ WSZYSTKO BYŚ ZOSTAŁ”

• KRZYŻ (mogę przeżyć jeśli się poddam)
Lęk przed: opuszczeniem
Siły ścierające: cierpienie i uwikłanie
Energia: zapadnięta
Nieświadomy przekaz: „CZY KTOŚ MI POMOŻE?”

Energia myśli i myślokształty

Niezależnie od tego, czy zdajemy sobie sprawę z tego, czy nie, otaczamy się, wypełniamy całą otaczającą nas bliższą i dalszą przestrzeń swoimi myślami niosącymi konkretne skutki.
Każda myśl pobudza wibracje w materii, zgodne z jej charakterem. Myśli wzniosłe i piękne pobudzają w nas subtelne, pozytywne energie, w  zależności od siły, emocji i jasności – przybierające różne kształty i barwy.
Myśli o tej samej wibracji przyciągają się, grupują, zwielokrotniając swoją siłę.
Stąd w niektórych miejscach takich jak kościoły, miejsca modlitwy, mocy siła ich oddziaływania jest szczególnie duża. Podobnie dzieje się z miejscami nasyconymi nienawiścią, żądzą śmierci, czy samobójstwa, jak obozy koncentracyjne czy więzienia. 
Tam nałożone na siebie myśli wielu np. samobójców, u osób myślących podobnie może zaowocować „wykonaniem“ samobójstwa.
Dobra, jasna myśl to niewielka „kuleczka” energii, która z szybkością pocisku mknie do adresata. Wypuszczasz ją do miejsca, gdzie są wielkie ilości takich białych kuleczek. Przyciągają się i tworzą olbrzymie białe kule myśli jasnych.
Ponieważ istnieje również możliwość powrotu tej zwielokrotnionej myśli do właściciela, napełniasz się tą energią i masz możliwość realizacji swojego pragnienia.
Dobrze, jeśli to jest pozytywne myślenie.
A co się dzieje z lękami, negatywnymi osądami, ambicją, złym życzeniem, pychą?
To samo.
Otaczasz się nimi, łączą się z innymi podobnymi wibracjami, ciągle pobudzając takie wibracje, z jakich zostały stworzone, mogą wrócić do ciebie. I wtedy problemy gotowe.
Obwiniasz za to innych lub los, fatum, a to ty sam stworzyłeś taką sytuację.
Obawiasz się o swoich bliskich.
Cały czas otaczasz ich swoimi czarnymi kształtami myśli, o niskich wibracjach, ciągle osłabiasz wasze relacje energetycznie, pobudzając niskie wibracje, osaczasz czarną ciężką chmurą twojego zamartwiania się.
Twórz więc myśli pełne miłości, dające radość, tkliwość, działaj dobrej intencji.
Otaczaj siebie i wszystko dookoła tylko dobrymi, jasnymi myślami. Będziesz sam promieniował blaskiem swych myśli, poprawi się twoje zdrowie psychiczne i fizyczne, pogłębi spokój umysłu i ureguluje każda dziedzina twojego życia.
Jeśli myślimy jasno i starannie, promiennie dzień po dniu, to nie tylko wpływamy na swoje zdrowie fizyczne i psychiczne oraz rozwój umysłu, ale także, pośrednio, na zdrowie innych, tworząc przestrzeń pozytywnej energii myśli w swoim środowisku.
W ten sopsób, własnym przykladem, możemy także inspirować i pobudzać do rozwoju bliskich, sąsiadów, wszystkich, do których wysyłamy te myśli i wpływamy na stałe podnoszenie wibracji myśli dokoła.
Jasne myślenie – nie wymaga żadnego uczenia się.
Jest to myślenie nieskażone schematami. To myślenie dziecka, bez etykiet, nazw. To myślenie sercem. Bez uprzedzeń i przekonań. Reagujemy na zasady, ideologię, przekonania społeczne i religijne, pragnienie i strach. Pierwsza myśl pochodzi z serca, następne to rozum.
To jest najpoważniejsza przyczyna podziałów między ludźmi, narodami.
Jasne myślenie wymaga odwagi.  Odwagi, która pozwala odrzucić obawy, stereotypy i pozwala dojść do głosu sercu, które nie ma nic do ukrycia, ani żadnej ambicji, zawsze jest gotowe przyjąć nowe poglądy i odrzucić stare nawyki.
Świadomość – jest czynnością bez wysiłku, wystarczy być otwartym, czujnym i świadomym w każdej sekundzie życia, a myśli będą jasne. Siła zjednoczonych myśli (w tym modlitwy) jest ogromna i jest nie tyle sumą pojedynczych myśli, ale ich iloczynem.
Zjawiska cudownych uzdrowień poprzez myśli rodziny, przyjaciół są tego przykładem. Do takich należy również uzdrawianie duchowe.
Jesteśmy, jako społeczność, na etapie rozwoju ciała mentalnego, siedziby myślenia, wykorzystujmy więc tę szansę w największym stopniu.
Zamieniajmy swoje codzienne, szare myśli na piękne, mądre, dobre poprzez dobrą muzykę, teatr, dobry film, piękną książkę, obcowanie z przyrodą.

Aktualizacje ‚Matrixa’ – adaptacja

Rok 2017 mija nam silnie w myśl działania potencjału ‚adaptacyjnego’. Można powiedzieć, że jest to potencjał, który gra pierwsze skrzypce – bo naturalnie cała reszta potencjałów dalej działa, jak i również adaptacja zawsze była obecna.
Na moment pisania tego artykułu potencjał ‚adaptacji’ ciągle przybiera na silne i należy się spodziewać, że jeszcze co najmniej do połowy maja 2017 będzie wzrastać. Potem zaś przez wiele miesięcy będzie delikatnie opadać, zaś jego miejsce będzie zajmować potencjał ‚skrajno-ekspresji’ (łatwiej będzie wyrażać treści skrajne, zaś treści umiarkowane będą miały tendencję się chować).
Ponieważ potencjał adaptacji idzie na wskroś przez całą Ziemską przestrzeń, to jego oddziaływanie dotyka wszystkich aspektów naszej egzystencji tutaj.

Adaptujący się ‚Matrix’

W tym ujęciu ‚Matrix’ podzielę na dwa poziomy. Główny poziom ‚Matrixa’ to cała objawiająca się ziemska przestrzeń, a więc cały nasz Ziemski świat. Druga płaszczyzna to matrix jako system tworzony przez istoty (głównie ludzi, chociaż nie tylko).
Ten cały ziemski ‚Matrix’, w wyniku oddziaływania potencjału adaptacyjnego zaczyna w dosłowny sposób dostosowywać się do nowej przestrzeni. Takie dostosowywanie się do nowej przestrzeni to nie dokładnie to samo, co zaistnienie nowej przestrzeni. Technicznie patrząc, w naszej przestrzeni ziemskiej czeka olbrzymia ilość nowych algorytmów (algorytmy = przestrzenne formuły wedle których odbywają się akcje we Wszechświecie), które jeszcze nie zostały zwerbalizowane. Ziemska przestrzeń staje się faktycznie nową przestrzenią tym bardziej, im bardziej owe nowe algorytmy są używane. Potencjał adaptacyjny nie wzmaga w bezpośredni sposób używania owych algorytmów. Powoduje natomiast ułatwienie w powoływaniu algorytmów ‚pomostowych’ – czyli takich, które pomagają powiązać ‚stare’ z ‚nowym’. Mówiąc inaczej, teraz cała przestrzeń Ziemska stara się dopasować do nowych warunków, zaś ewentualne zaistnienie tych nowych warunków odbywa się jako efekt uboczny dostosowywania się.
W tym miejscu możemy z tego całoziemskiego ‚Matrixa’ zejść do tego ludzkiego. Chociaż istnieje niezliczona ilość sposobów na jakie algorytmy nowej przestrzeni mogą się wgrać tutaj, to na chwilę obecną najlepszym ich przetwornikiem jest ludzkość. Mamy także wspaniałą możliwość korzystania z pomostowych algorytmów – bo nie tylko możemy używać tych gotowych, niejako oferowanych przez potencjał ‚adaptacyjny’; mamy też możliwość tworzyć własne pomosty. W praktyce, pomost taki to nic innego jak nasze formy pośrednie prowadzące do jakiegoś celu.
Jeśli Jan Kowalski pragnie naprawiać samochody, to jego pomostowym algorytmem może być zatrudnienie się u właściciela warsztatu lub może on wybudować swój własny warsztat.
Ten prosty przykład pokazuje nam dodatkowo ważną sprawę – otóż adaptacja będzie skuteczniejsza wtedy, im mniejsze jest nasze przywiązanie do form pośrednich. Jeśli Janowi bardzo zależy na tym, aby te samochody naprawiać, to wyciągnie ze środowiska co się da, aby móc to robić. W jakimś stopniu będzie też musiał się adaptować do rzeczywistości, ale także swoim poczynaniem na nią jakoś wpłynie. Ten mechanizm możemy porównać do prawa popytu i podaży, zaś potencjał adaptacji jest sprawnością w operowaniu tym prawem. ‚Towarem’ jakim przyjdzie nam zarządzać nie są dobra materialne, a raczej algorytmy.
Proszę jednak pamiętać, że szczególnie w przypadku potencjału adaptacji, wszelkie formy pośrednie są użytecznymi narzędziami. W tym wypadku ‚zwykła zabawa materią’ może być doskonałym narzędziem do wyrażania nowych treści – wspominane wcześniej samochody są jak najbardziej materialną manifestacją algorytmów przestrzeni.

Życie bez cierpienia

Budda powiedział, że oświecenie to kres cierpienia. W rzeczy samej, nic dodać nic, nic ująć. Problemem jest to, że można odnieść wrażenie, że bardzo niewielu ludzi rozumie te zdanie.

Człowiek współczesny, żyjący w świecie przeładowanym bodźcami, rozrywkami, obowiązkami, informacjami i zdarzeniami również, podświadomie przynajmniej, dąży do oświecenia. Niestety, ponieważ zna jedynie świat pokazywany mu przez rodziców, nauczycieli w szkole, księży i innych kaznodziejów oraz wszechobecne media elektroniczne za brak cierpienia uważa stan, który można zdefiniować jako stan zapomnienia.

Brak cierpienia utożsamiany jest przez większość ludzkości jako stan braku odczuwania negatywnych emocji. Aby utrzymać się w takim stanie, człowiek dostarcza sobie bodźców, które uważa za przyjemne. Robi to w takich dawkach, że jego umysł faktycznie nie ma okazji skupić się na wydarzeniach życiowych, które są „nieprzyjemne”. Gdy człowieka spotyka coś, co wywołuje w nim „negatywne” emocje, stara się on o tych emocjach zapomnieć.

Przyjrzyjmy się kilku przykładom.

Śmierć w naszej kulturze traktowana jest jako trauma najwyższych lotów. Zdecydowana większość ludzi nie wie, w jaki sposób reagować na odejście matki, ojca, dziecka czy męża/żony. Jest to zdecydowanie niesłuszne podejście, gdyż śmierć jest najważniejszym wydarzeniem życia. Tymczasem, tu na Ziemi, w takim momencie człowiek pogrąża się w rozpaczy. Cierpi. Cierpi niewyobrażalnie. Jest to konsekwencja niezrozumienia, czym jest śmierć i czym jest życie. Emocje, które są takim samym bodźcem jak wzrok, słuch czy intuicja, zamiast posłużyć do głębszego poznania siebie i swojego wnętrza, stają się panem i władcą człowieka – przejmują nad nim całkowitą kontrolę. Naturalnie, każdy człowiek podświadomie dąży do oświecenia – czyli do stanu, w którym cierpienia po prostu nie ma (taki jest cel ewolucji). Człowiek stara się zapomnieć o traumie rzucając się w wir pracy, nadużywając alkoholu czy narkotyków albo szybko próbuje zastąpić lukę po zmarłej osobie czymś innym – najczęściej inną osobą, która niekoniecznie będzie katalizatorem rozwoju. W przypadkach skrajnych człowiek jest tak owładnięty cierpieniem, że nie jest zdolny do jakiegokolwiek działania.

Nów w Rybach z zaćmieniem Słońca - 26 lutego 2017

Nów luty 2017 zaćmienie Słońca


Nadchodzący nów w Rybach będzie pełen sprzecznych energii. Już sam symbol znaku Ryb nam to pokazuje pod postacią dwóch ryb płynących w przeciwnych kierunkach. Zawsze kiedy energia Ryb jest aktywna może nam „grozić” takie rozdwojenie, poczucie, że nas gdzieś niesie, ale tak jakby w dwie strony naraz ;) Umysł chciałby to wszystko sobie poukładać, określić kierunek jasno, ale każdy taki wysiłek kończy się wykonywaniem pozornych ruchów ;) Chaotyczność jest częścią tego procesu, a nie przeszkodą. To z chaosu wyłonił się Wszechświat :) Sprzeczne energie jednak tym razem będą związane ze zderzeniem się sennych Ryb, z energicznym Baranem, w którym przebywa Wenus, oraz Mars, który w czasie nowiu będzie połączony z Uranem. Już w tygodniu poprzedzającym nów możemy poczuć rosnące napięcie, wyładowania, niecierpliwość i rosnącą potrzebę zmiany. To w zderzeniu z chaosem Ryb, może być iście wybuchową mieszanką ;) Z wszelkimi gwałtownymi decyzjami warto jednak poczekać do nowiu i w tym czasie poprosić nasze Wyższe Ja o przewodnictwo i o podpowiedź jak połączyć pozorne sprzeczności w jedność. To dobry czas na to by skontaktować się z naszą duszą i sprawdzić dokąd ona nas prowadzi i jak to się ma do targających nami ambicji i dążeń :) Nów w Rybach to czas uwalniania się od zachcianek ego i poddawaniu się prowadzeniu tego co od nas większe, nawet jeśli cel na razie wydaje się nam mało zrozumiały. 

Moc tego nowiu będzie podbita przez obrączkowe zaćmienie Słońca (niestety w Polsce niewidoczne), które często łączy się z nieoczekiwanymi zmianami, głęboko transformującymi wydarzeniami, "zaćmieniami" naszego umysłu i nagłymi olśnieniami, a także w tym przypadku z rozwiązywaniem więzów z przeszłości, pożegnaniami, uzdrawianiem wzorców karmicznych i rodowych. 

Nów w Rybach to najbardziej magiczny ze wszystkich nowiów, choć niekoniecznie łatwy do nawigacji ;) . Jak co miesiąc, w czasie gdy zbliża się nów, jesteśmy senni i wycofujemy się ze świata, tym razem jednak ten trend może się znacząco nasilić i objawić się głęboką apatią lub też śnieniem na jawie. Co jednak ważne w tym śnieniu znajdują się odpowiedzi na wszystkie nasze pytania i skarby jakich nie odkryjemy przy jasnym świetle dnia. Tak jak w „zwykłym” śnie to co się wydarza może się wydawać nielogiczne i dziwaczne, niemniej gdy przyjrzymy się temu odkryjemy ukryte znaczenia i sensy. Jeżeli pozwolimy sobie na podążanie niczym Alicja za iluzorycznym królikiem, to doprowadzi on nas na drugą stronę – czyli do głębokich pokładów podświadomości lub też do jasnych krain nadświadomości 

Karmiczny wpływ na relacje, związki, miłość i duszę – część I

Zarówno miłość jak i relacje karmiczne każdy rozumie trochę po swojemu. Żyjemy w świecie pełnym różnorodności, więc i takim „definicyjnym” debatom zapewne nigdy końca nie będzie. Na szczęście, jakoś potrafimy się komunikować – bo chociaż różnice występują, to jest też wola porozumienia. Zamieszczę w tym miejscu swoją definicję karmy – tak aby mój przekaz był dla Ciebie bardziej zrozumiały.
Karma oznacza stan potencjału pomiędzy układami istniejącymi na przestrzeniach niemetrycznych. Mówiąc bardziej „po ludzku” karma to napięcie duchowe pomiędzy istotami – przy czym możliwe są różne formy tego napięcia (nie tylko pozytywne i negatywne). Ludzie mający wzajemnie silną karmę będą się przyciągać, ci zaś jej nie mający będą raczej wobec siebie obojętni.
Warto przy tym wspomnieć, że relację karmiczną mogą mieć ze sobą dosłownie dowolne obiekty, jednak na potrzeby tego opracowania rozpatrywać będę poziom głównie ludzki.
Przechodząc więc do owego „ludzkiego poziomu”… Nasze relacje budują się głównie na dwóch płaszczyznach: karmicznej (duchowej) i interpersonalnej (materialnej). Płaszczyzna umysłowa to także składowa relacji interpersonalnej – z racji tego, że mimo wszystko nasz umysł jest strukturą (może i czasem ciężko dostrzegalną, jednak umysł zachowuje wszystkie parametry struktury, co mocno go odróżnia od duszy. Dla spragnionych bardziej detalicznej wiedzy mój inny artykuł: https://jacekczapiewski.com/artykuly/sciezki-rozwoju-duszy-czesc-i-wstep/ ).
Często jest tak, że nasza karma jest pewnym determinantem tego, co spotkamy na swojej drodze. Nie zawsze więc mamy wpływ na to, kogo spotkamy. Za to możemy mieć znakomity wpływ na to, jak spotkanie przebiegnie. W tym miejscu nasze wybory i poczynania mają ogromne znaczenie. Również nasze codzienne decyzje to miejsce dla popisu naszej wolnej woli – bo karmę można przekształcić lub przerobić, jednak zwykle do tego potrzebne jest wyrwanie się (bądź kogoś) z powtarzalnych schematów.
Jak więc przebiegają nasze relacje z ludźmi w zależności od karmy? Jak z karmą pracować i co ona przynosi ? Aby to wyjaśnić podzieliłem na określone poziomy relacji karmicznej – im wyższy poziom, tym silniejsza/większa karma.

Poziom karmiczny 0.

Zdecydowana większość naszych powiązań z ludźmi znajduje się właśnie na tym poziomie. Na najgłębszym poziomie wszyscy jesteśmy połączeni – jednak w praktyce indywidualnego, ludzkiego życia, jesteśmy w stanie budować relacje z bardzo ograniczoną liczbą ludzi. Całej reszty po prostu nie znamy.
Brak powiązań karmicznych z drugim człowiekiem oznacza brak przyciągającej, duchowej siły. To jednak nie blokuje możliwości spotkania czy zbudowania relacji. Jest to ta przysłowiowa czysta karta (lub prawie czysta), którą przyjdzie dopiero nam zapisać.

Przeszłość karmiczna na poziomie 0.

Muzykoterapia, czym jest?

Muzykoterapia to leczenie dźwiękiem i muzyką czyli uporządkowanymi dźwiękami. 


Jakie zastosowanie ma muzykoterapia ? 

Muzyka i dźwięk leczy zarówno duszę jak i ciało. Bez precedensu można stwierdzić, że muzykoterapia jest dyscypliną naukową u podstaw, której leży holistyczna koncepcja człowieka i jego zdrowia. Sztandarowe hasła: „W zdrowym ciele zdrowy duch” lub arystotelesowskie „Dla ciała gimnastyka dla duszy muzyka”, które nabierają wyjątkowo aktualnego brzmienia na polu muzykoterapii uświadomić mogą, że spojrzenie całościowe jest starsze niż może nam się wydawać. 

Dla wielu osób holizm błędnie utożsamiany jest z ruchem „new age”. Właściwie wszystkie kultury starożytne „lecząc” starały się docierać do przyczyn leżących we wnętrzu człowieka. Rytuałom i zabiegom leczniczym towarzyszyły dźwięki, muzyka i rytm. Muzyka nie miała jednej określonej zasadą formy i jednego celu. Od początku nie istniało universum muzyczne. Muzykę, śpiew i taniec łączono i stosowano przy „zamawianiu chorób”, zawieraniu małżeństw, oddawaniu czci Bogom, podczas pracy, walki i odpoczynku. Używano głównie instrumentów perkusyjnych w postaci bębnów, grzechotek i kołatek. Rytm i metrum stosowano tak, aby wywołać odmienny stan świadomości. U podstaw tych działań, leżało wywołanie transu. Izolacja od bodźców wywołana w ten sposób spełniała swoje zdanie podczas inicjacji połączonych często z zadawaniem bólu. Stymulacja rytmiczno-metryczna połączona z tańcem uwzględniała nie tylko oddziaływanie samej sytuacji przepełnionej magicznym, tajemniczym nastrojem, lecz także fizjologiczny wpływ muzyki. Rytm powolny, uspokajający stosowano przy wysokiej gorączce zmniejszając częstość tętna u pacjenta, natomiast rytmem skaczącym, hektycznym starano się uzdrowić ze schorzeń reumatycznych podwyższając tym sposobem ciepłotę ciała. Elementy melodyki i śpiew dodawane w oparciu o rytmu i tempo przechodziły od działania aktywizującego w odprężający, a nawet przybierały ton kontemplacyjny. 

Niewiele osób działających po stronie (przez większości nadal zwanej choć już niezbyt aktualnie) tzw. medycyny niekonwencjonalnej nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie na polu muzykoterapii dochodzi do tzw. zatarcia się granicy pomiędzy tym co konwencjonalne, a tym co niekonwencjonalne. Pomimo faktu, że odbywa się to kosztem rozwiązań teoretycznych, empiryczne podstawy dla muzykoterapii i tego co się z tym wiąże, czyli spojrzenia całościowego, od kilku lat stają się codziennością. Muzykoterapia od 1994 roku znajduje się na międzynarodowej liście procedur medycznych i traktowana jest na równi z farmakologią. Muzykoterapię dzielimy na aktywną i receptywną. 


„Muzyka na receptę” czyli w jaki sposób każdy z nas może stosować muzykę. 

Właściwie każdy z nas lubi słuchać muzykę odpowiadającą jego gustowi. Podkręcamy głośniej radio. Nastawiamy ulubioną piosenkę. Słuchanie innego rodzaju muzyki sprawia nam przyjemność rano, a jeszcze innego wieczorem. Warto jest budować własne muzyczne MENU. W takim menu powinny znajdować się nie tylko utwory, które relaksują, ale także te które nas aktywizują i wspomagają naszą koncentrację. Muzyczne menu buduje się w oparciu o własny gust muzyczny, który kształtował się i kształtuje w przeciągu naszego życia. Stąd już tylko krok do dobierania utworów w oparciu o własny puls i rytm oraz pracę z oddechem, a tu już niemal joga. 


Muzykoterapia Aktywna 

W Polsce muzykoterapię stosuje się głownie w rehabilitacji. Ćwiczenia fizyczne wspomagające powrót do zdrowia są dobierane przez muzykoterapeutę w oparciu o zastosowany materiał muzyczny, a ściślej w oparciu o RYTM w użytych utworach. Sesja z muzykoterapeutą rehabilitantem zawsze kończy się relaksem. To pomaga skrócić okres rehabilitacji o ok. 25% . W naszym kraju muzyka zaczyna gościć w szpitalach na salach chorych i salach operacyjnych, a także w gabinetach dentystycznych. 


W jaki sposób leczy się muzyką? 

Prosto, skutecznie i dla każdego.

Najprostsze techniki samodzielnego oczyszczania aury, którymi może się posłużyć każdy.


Istnieje wręcz niepoliczalna ilość sposobów na jakie możemy oczyszczać swoją aurę/biopole.
Są techniki specjalnie dostosowane do określonych celów, są techniki wymagające pewnego przygotowania.
Jest jednak kilka technik, które może wykorzystać każdy. Nie wymagają one specjalnego szkolenia.
Warto przy tym wspomnieć, że możliwych zaburzeń działających na nasze pole jest wiele: psychiczne, fizyczne, elektromagnetyczne, podpięte „byty”, fantomowe aspekty, oddziaływania egregoryczne, nasze myśli i emocje, lęki, przekonania, źle życzące osoby, programy „strażnicze matrixa” oraz efekty uboczne działania wbrew naturze bądź sobie. Poniższe techniki będą pomocne w większości przypadków. Z poniższej listy najlepiej wybrać dla siebie to, co najmocniej czujemy. W praktyce codziennej zwykle warto korzystać z więcej niż jednej techniki.
Jeśli zupełnie nie wiesz co wybrać to śmiało przetestuj – praktyka zweryfikuje.

  1. Wirujące pole
Technika ta jest banalna. Do tego możemy ją wykonać niemalże zawsze. Wystarczy chwila skupienia.
  • Wyobrażamy sobie nasze pole/aurę (wystarczy wyobrażenie, że jesteś np. w świetlistym kokonie, nie musisz być wyszkolony w odczuwaniu aury ani jej widzeniu).
  • Następnie skupiamy się na tym, aby otaczające nas pole zaczęło wirować (kierunek wybieramy intuicyjnie).
  • Wczuwamy się, aby to wirowanie było coraz, coraz szybsze.
  • Wreszcie doprowadzamy do maksymalnych obrotów i gdy mamy wrażenie, że faktycznie nie da się już przyspieszyć, wtedy gwałtownie zmieniamy kierunek obrotu na przeciwny.
  • Po tym po prostu luźno kończymy, nie zastanawiamy się co dalej – to wszystko.
    vortex-146129_1280

  1. Uziemianie
Sposobów uziemiania jest oczywiście wiele. W wersji totalnie najprostszej chodzi wyłącznie o to, aby pochodzić boso po ziemi.
Trawnik, plaża, ogródek, park, las – wszystko jest super.
UWAGA – chodzenie boso po mieszkaniu raczej nie działa.
Jeśli nie mamy możliwości lub po prostu ochoty na bezpośredni kontakt z ziemią, istnieje domowe, alternatywne rozwiązanie. Podpinamy się za pomocą miedzianego drutu do uziemienia w kontakcie (gniazda, bolca zerującego). Czyli jedną stronę podpinamy do naszego ciała, np. owijając kabel w ogół stopy lub palca, drugą stronę mocujemy do bolca zerującego (ps. zalecana chociaż minimalna orientacja w działaniu elektryczności).
Czy ten czy inny sposób wykorzystamy, już dosłownie kilka minut takiego uziemiania zdejmuje z nas wiele napięcia i oczyszcza aurę.
environmental-protection-326923_1280

  1. Oczyszczające płomienie

Universum

Każda zmiana zachodzi tak naprawdę w świadomości. Poruszenie małym palcem jest tak samo tylko (i aż) jej objawem, jak eksplozja supernowej. Życie, które nigdy nie jest w pełni świadome wartościuje zjawiska na podstawie soczewek percepcji, jakimi są zwykle zmysły. Zmysły zwodzą nas, że coś jest "duże", a coś "małe". "dalekie", albo "bliskie"...
Wychodząc poza zmysły i iluzję bycia oddzielnym w stosunku do obserwowanego obrazu bytem, mając tę świadomość, że każda istota, którą obserwujemy i z którą wchodzimy w interakcje to INNY JA (inna wersja mnie), a także, że istnieje ścisłe sprzężenie zwrotne pomiędzy doświadczanymi zjawiskami, a stanem naszej (nie)świadomości - przestajemy wartościować.
To właśnie życie - nie pełnia świadomości projektuje cały ten rozległy pejzaż zwany wszechświatem - samo dla siebie i przegląda się w nim jak w lustrach. Ściślej rzecz ujmując robi to... MYŚL.
Myśl stwarza światy
W ten sposób życie poznaje samo siebie i zmierza, tracąc jedynie iluzje do... całkowitej świadomości i pełni harmonii. Im jej bliżej, tym projektuje rzeczywistość bardziej świadomie, bardziej precyzyjnie, jednak w całkowitej harmonii ustępuje jakakolwiek dynamika. To jak układanie puzzli, albo kostki Rubika - im bliżej celu, tym łatwiej. Ale, gdy cel zostanie osiągnięty - nie można wykonać żadnego ruchu, by układ nadal pozostał w stanie "doskonałym".
Całkowita harmonia to bezruch
Pełnia świadomości to... cisza, nicość. Wszystko i nic to dokładnie to samo.

SYSTEM ENERGETYCZNY CZŁOWIEKA CZ. I – ciała subtelne.

aura template
     Podejrzewam, że każdy z nas zadaje sobie czasem pytanie „kim naprawdę jestem?”, „jakie siły drzemią we mnie?”, „jakie jeszcze zdolności są we mnie ukryte?”, „jak mogę wykorzystać cały mój potencjał w tworzeniu szczęśliwego i twórczego życia?”. Wielu ludzi twierdzi, że świat materii, a więc także ciało fizyczne, stanowią jedyną istniejącą rzeczywistość, ponieważ tylko one mogą być postrzegane przez fizyczne zmysły i racjonalny rozum. Jednak osobom z rozwiniętym postrzeganiem pozazmysłowym, podczas obserwacji człowieka, ukazuje się wiele struktur energetycznych, poruszających się w różnych kierunkach, przybierających rozmaite formy i kolory, które są widoczne zarówno w ciele fizycznym, jak i wokół niego. Dzieje się tak, ponieważ oprócz swojej materialnej powłoki, jaką jest dla nas ciało fizyczne, składamy się z kompleksowego systemu subtelnych energii, bez którego to ciało nie mogłoby istnieć. Jeśli zrozumiemy zadanie i sposób funkcjonowania tego systemu w ciele i wokół niego, to otworzy się przed nami wspaniały obraz człowieka, który w swojej potencjalnej doskonałości jest tak fascynujący i wzniosły, że ciężko nie nazwać go cudem Stworzenia.
System energetyczny człowieka składa się z trzech podstawowych składników:
    1. Z ciał subtelnych lub energetycznych,
    2. z „nadi”, inaczej kanałów energetycznych,
    3. z czakr, inaczej centrów energetycznych.
CIAŁA SUBTELNE
photoCzłowiek, oprócz ciała fizycznego posiada również ciała subtelne (energetyczne), a każde z tych ciał posiada swoją własną podstawową wibrację. Ciało eteryczne, które jest w najbliższym kontakcie z ciałem fizycznym, wibruje w najniższej częstotliwości. Ciała astralne i mentalne posiadają odpowiednio wyższe wibracje, a w ciele duchowym (przyczynowym) występują częstotliwości najwyższe. Każde z tych ciał wibruje w przedziale właściwych dla siebie częstotliwości, przy czym wibracje te wraz z rozwojem człowieka podnoszą się. Ciała energetyczne są nośnikiem świadomości na określonym poziomie wibracji i jeśli częstotliwość drgań wzrasta, daje ona człowiekowi większą energię życiową, wyższy poziom odczuć oraz wyższe zdolności poznawcze. Różne ciała energetyczne nie są jednak od siebie oddzielone. Przenikają się nawzajem, podczas gdy każde z nich wibruje na swoim własnym poziomie częstotliwości i nawet osoba o zdolnościach pozazmysłowych może je odróżnić jedynie wtedy, gdy przestawi swoje widzenie na odpowiednią sferę. Musi więc swoje widzenie nastawić na sferę astralu, aby dostrzec ciało astralne. Jeśli chce postrzec ciało mentalne, musi nastawić się na sferę mentalną, itd.
Z reguły możemy wyróżnić cztery ciała energetyczne
Ciało eteryczne
etheric bodyCiało eteryczne jest energetyczną „kopią” ciała fizycznego, posiada mniej więcej te same wymiary i postać. Jest nośnikiem sił kształtujących ciało fizyczne, jak również witalnej i twórczej siły życiowej oraz wszystkich fizycznych odczuć. Ciało eteryczne przy każdym wcieleniu człowieka jest tworzone na nowo i rozpuszcza się ponownie w ciągu 3 do 5 dni po fizycznej śmierci. Dla porównania ciała astralne, mentalne i przyczynowe istnieją po śmierci nadal i wiążą się w każdej następnej inkarnacji z nowo utworzonym ciałem fizycznym.
Ciało eteryczne poprzez czakrę splotu słonecznego pobiera energie życiową ze Słońca, a poprzez czakrę korzenia – z Ziemi. Pobiera te energie, i rozprowadza po ciele fizycznym poprzez czakry i kanały energetyczne w nieprzerwanym strumieniem życia. Obie te energie zabiegają o równowagę życiową w komórkach. Gdy „głód energetyczny” organizmu jest zaspokojony, nadmiar energii z ciała eterycznego jest wypromieniowywany przez czakry i pory na zewnątrz. Energia wypływająca na zewnątrz poprzez pory w prostych, długich na około 5 cm nitkach energetycznych tworzy „aurę eteryczną”. Z reguły ta właśnie aura jest postrzegana przez jasnowidzących jako pierwsza część całej aury. Promienie te kładą się na fizycznym ciele jak płaszcz ochronny, hamują wnikanie w ciało czynników chorobowych oraz szkodliwych substancji, i jednocześnie wypromieniowują w otoczenie ciągły strumień energii życiowej.