Prosto, skutecznie i dla każdego.

Najprostsze techniki samodzielnego oczyszczania aury, którymi może się posłużyć każdy.


Istnieje wręcz niepoliczalna ilość sposobów na jakie możemy oczyszczać swoją aurę/biopole.
Są techniki specjalnie dostosowane do określonych celów, są techniki wymagające pewnego przygotowania.
Jest jednak kilka technik, które może wykorzystać każdy. Nie wymagają one specjalnego szkolenia.
Warto przy tym wspomnieć, że możliwych zaburzeń działających na nasze pole jest wiele: psychiczne, fizyczne, elektromagnetyczne, podpięte „byty”, fantomowe aspekty, oddziaływania egregoryczne, nasze myśli i emocje, lęki, przekonania, źle życzące osoby, programy „strażnicze matrixa” oraz efekty uboczne działania wbrew naturze bądź sobie. Poniższe techniki będą pomocne w większości przypadków. Z poniższej listy najlepiej wybrać dla siebie to, co najmocniej czujemy. W praktyce codziennej zwykle warto korzystać z więcej niż jednej techniki.
Jeśli zupełnie nie wiesz co wybrać to śmiało przetestuj – praktyka zweryfikuje.

  1. Wirujące pole
Technika ta jest banalna. Do tego możemy ją wykonać niemalże zawsze. Wystarczy chwila skupienia.
  • Wyobrażamy sobie nasze pole/aurę (wystarczy wyobrażenie, że jesteś np. w świetlistym kokonie, nie musisz być wyszkolony w odczuwaniu aury ani jej widzeniu).
  • Następnie skupiamy się na tym, aby otaczające nas pole zaczęło wirować (kierunek wybieramy intuicyjnie).
  • Wczuwamy się, aby to wirowanie było coraz, coraz szybsze.
  • Wreszcie doprowadzamy do maksymalnych obrotów i gdy mamy wrażenie, że faktycznie nie da się już przyspieszyć, wtedy gwałtownie zmieniamy kierunek obrotu na przeciwny.
  • Po tym po prostu luźno kończymy, nie zastanawiamy się co dalej – to wszystko.
    vortex-146129_1280

  1. Uziemianie
Sposobów uziemiania jest oczywiście wiele. W wersji totalnie najprostszej chodzi wyłącznie o to, aby pochodzić boso po ziemi.
Trawnik, plaża, ogródek, park, las – wszystko jest super.
UWAGA – chodzenie boso po mieszkaniu raczej nie działa.
Jeśli nie mamy możliwości lub po prostu ochoty na bezpośredni kontakt z ziemią, istnieje domowe, alternatywne rozwiązanie. Podpinamy się za pomocą miedzianego drutu do uziemienia w kontakcie (gniazda, bolca zerującego). Czyli jedną stronę podpinamy do naszego ciała, np. owijając kabel w ogół stopy lub palca, drugą stronę mocujemy do bolca zerującego (ps. zalecana chociaż minimalna orientacja w działaniu elektryczności).
Czy ten czy inny sposób wykorzystamy, już dosłownie kilka minut takiego uziemiania zdejmuje z nas wiele napięcia i oczyszcza aurę.
environmental-protection-326923_1280

  1. Oczyszczające płomienie

Universum

Każda zmiana zachodzi tak naprawdę w świadomości. Poruszenie małym palcem jest tak samo tylko (i aż) jej objawem, jak eksplozja supernowej. Życie, które nigdy nie jest w pełni świadome wartościuje zjawiska na podstawie soczewek percepcji, jakimi są zwykle zmysły. Zmysły zwodzą nas, że coś jest "duże", a coś "małe". "dalekie", albo "bliskie"...
Wychodząc poza zmysły i iluzję bycia oddzielnym w stosunku do obserwowanego obrazu bytem, mając tę świadomość, że każda istota, którą obserwujemy i z którą wchodzimy w interakcje to INNY JA (inna wersja mnie), a także, że istnieje ścisłe sprzężenie zwrotne pomiędzy doświadczanymi zjawiskami, a stanem naszej (nie)świadomości - przestajemy wartościować.
To właśnie życie - nie pełnia świadomości projektuje cały ten rozległy pejzaż zwany wszechświatem - samo dla siebie i przegląda się w nim jak w lustrach. Ściślej rzecz ujmując robi to... MYŚL.
Myśl stwarza światy
W ten sposób życie poznaje samo siebie i zmierza, tracąc jedynie iluzje do... całkowitej świadomości i pełni harmonii. Im jej bliżej, tym projektuje rzeczywistość bardziej świadomie, bardziej precyzyjnie, jednak w całkowitej harmonii ustępuje jakakolwiek dynamika. To jak układanie puzzli, albo kostki Rubika - im bliżej celu, tym łatwiej. Ale, gdy cel zostanie osiągnięty - nie można wykonać żadnego ruchu, by układ nadal pozostał w stanie "doskonałym".
Całkowita harmonia to bezruch
Pełnia świadomości to... cisza, nicość. Wszystko i nic to dokładnie to samo.

SYSTEM ENERGETYCZNY CZŁOWIEKA CZ. I – ciała subtelne.

aura template
     Podejrzewam, że każdy z nas zadaje sobie czasem pytanie „kim naprawdę jestem?”, „jakie siły drzemią we mnie?”, „jakie jeszcze zdolności są we mnie ukryte?”, „jak mogę wykorzystać cały mój potencjał w tworzeniu szczęśliwego i twórczego życia?”. Wielu ludzi twierdzi, że świat materii, a więc także ciało fizyczne, stanowią jedyną istniejącą rzeczywistość, ponieważ tylko one mogą być postrzegane przez fizyczne zmysły i racjonalny rozum. Jednak osobom z rozwiniętym postrzeganiem pozazmysłowym, podczas obserwacji człowieka, ukazuje się wiele struktur energetycznych, poruszających się w różnych kierunkach, przybierających rozmaite formy i kolory, które są widoczne zarówno w ciele fizycznym, jak i wokół niego. Dzieje się tak, ponieważ oprócz swojej materialnej powłoki, jaką jest dla nas ciało fizyczne, składamy się z kompleksowego systemu subtelnych energii, bez którego to ciało nie mogłoby istnieć. Jeśli zrozumiemy zadanie i sposób funkcjonowania tego systemu w ciele i wokół niego, to otworzy się przed nami wspaniały obraz człowieka, który w swojej potencjalnej doskonałości jest tak fascynujący i wzniosły, że ciężko nie nazwać go cudem Stworzenia.
System energetyczny człowieka składa się z trzech podstawowych składników:
    1. Z ciał subtelnych lub energetycznych,
    2. z „nadi”, inaczej kanałów energetycznych,
    3. z czakr, inaczej centrów energetycznych.
CIAŁA SUBTELNE
photoCzłowiek, oprócz ciała fizycznego posiada również ciała subtelne (energetyczne), a każde z tych ciał posiada swoją własną podstawową wibrację. Ciało eteryczne, które jest w najbliższym kontakcie z ciałem fizycznym, wibruje w najniższej częstotliwości. Ciała astralne i mentalne posiadają odpowiednio wyższe wibracje, a w ciele duchowym (przyczynowym) występują częstotliwości najwyższe. Każde z tych ciał wibruje w przedziale właściwych dla siebie częstotliwości, przy czym wibracje te wraz z rozwojem człowieka podnoszą się. Ciała energetyczne są nośnikiem świadomości na określonym poziomie wibracji i jeśli częstotliwość drgań wzrasta, daje ona człowiekowi większą energię życiową, wyższy poziom odczuć oraz wyższe zdolności poznawcze. Różne ciała energetyczne nie są jednak od siebie oddzielone. Przenikają się nawzajem, podczas gdy każde z nich wibruje na swoim własnym poziomie częstotliwości i nawet osoba o zdolnościach pozazmysłowych może je odróżnić jedynie wtedy, gdy przestawi swoje widzenie na odpowiednią sferę. Musi więc swoje widzenie nastawić na sferę astralu, aby dostrzec ciało astralne. Jeśli chce postrzec ciało mentalne, musi nastawić się na sferę mentalną, itd.
Z reguły możemy wyróżnić cztery ciała energetyczne
Ciało eteryczne
etheric bodyCiało eteryczne jest energetyczną „kopią” ciała fizycznego, posiada mniej więcej te same wymiary i postać. Jest nośnikiem sił kształtujących ciało fizyczne, jak również witalnej i twórczej siły życiowej oraz wszystkich fizycznych odczuć. Ciało eteryczne przy każdym wcieleniu człowieka jest tworzone na nowo i rozpuszcza się ponownie w ciągu 3 do 5 dni po fizycznej śmierci. Dla porównania ciała astralne, mentalne i przyczynowe istnieją po śmierci nadal i wiążą się w każdej następnej inkarnacji z nowo utworzonym ciałem fizycznym.
Ciało eteryczne poprzez czakrę splotu słonecznego pobiera energie życiową ze Słońca, a poprzez czakrę korzenia – z Ziemi. Pobiera te energie, i rozprowadza po ciele fizycznym poprzez czakry i kanały energetyczne w nieprzerwanym strumieniem życia. Obie te energie zabiegają o równowagę życiową w komórkach. Gdy „głód energetyczny” organizmu jest zaspokojony, nadmiar energii z ciała eterycznego jest wypromieniowywany przez czakry i pory na zewnątrz. Energia wypływająca na zewnątrz poprzez pory w prostych, długich na około 5 cm nitkach energetycznych tworzy „aurę eteryczną”. Z reguły ta właśnie aura jest postrzegana przez jasnowidzących jako pierwsza część całej aury. Promienie te kładą się na fizycznym ciele jak płaszcz ochronny, hamują wnikanie w ciało czynników chorobowych oraz szkodliwych substancji, i jednocześnie wypromieniowują w otoczenie ciągły strumień energii życiowej.

Przestań próbować robić rzeczy lepiej - zrób je inaczej!

Człowiek uwielbia wciąż ulepszać swoje cechy, szczegóły i drobiazgi życia. Dlaczego? Bo mu to w miarę wychodzi. I nie ma w tym nic złego, choć jak by się temu przyjrzeć ze świadomej perspektywy, nie ma w tym też nic nowego. To taka 5-minutową zachcianką, w której wydaje nam się, że coś się zmieniło. Ale w rzeczywistości tylko poprawiliśmy z lekka krzywo wiszący obraz na tym kawałku ściany. Zauważyłem, że w tym krzywo wiszącym obrazie jest znacznie więcej frajdy niż w wiecznym go poprawianiu.
Kiedy coś poprawiamy, nasze życie jedynie jeszcze bardziej drąży ten sam tor przebiegu. Te same doświadczenia, ten sam tryb myślenia, punkt widzenia itd.
Hmm? A jakby coś zrobić zupełnie w inny sposób, coś kompletnie nowego?! Ale od razu umysł się włącza: gdzie się wychylać, po co coś nowego poza to, co już znamy?! 
A choćby dla świeżego spojrzenia, dla nowego odczucia. Nawet jeśli się nie uda, to będzie z tego zupełnie inne doświadczenie. Co mam do stracenia?! Kolejny dzień z rutyny?! A pieprzyć ten dzień, zostanie mi jeszcze 364 dni w roku głupiej rutyny, jeśli się uprę! 
Poruszymy nieco energii w nas, w naszym życiu. Zróbmy coś zupełnie na odwrót, a może tak powiesić obraz do góry nogami, albo zmieńmy układ mebli w mieszkaniu?! 
A może tak zmienić pracę na inną w zupełnie w innej dziedzinie — o jakiej dawno już marzyliśmy?!
A może tak, zamiast gotować dziś obiad, zjeść go na mieście w restauracji, w jakiej jeszcze nie byliśmy?!
A może, zamiast siedzieć z dziećmi nad lekcjami to się z nimi pobawić w chowanego?! (A nauczycielce pod ich zadaniem domowym, napisać, że nie odrobiły lekcji z powodu rodzinnego wydarzenia — co wcale nie jest kłamstwem.  
A może, zamiast siedzieć kolejną godzinę przed telewizorem, ubrać ekstra kieckę lub świąteczną koszulę i przetańczyć z partnerem ten wieczór na ulubionych kawałkach?
Lub cokolwiek innego, co całkowicie wybija z rytmu rutyny, z rytmu powtarzalności i ulepszenia wciąż tego samego cholernego kawałka ściany?! 
Co się zmieni? Sami zobaczcie! To, co na pewno się stanie, to poruszy energie w was, w waszym otoczeniu, a nawet życiu. Wiem, jak człowiek w środku będzie się upierał, żeby niczego nie ruszać z tej rutyny.

O dominacji

Relacje międzyludzkie w naszym świecie zbudowane są na bazie bardzo negatywnych programów. Podstawowym programem jest strach, który przybiera wiele twarzy. Większość ludzkich zachowań w skalach marko i mikro jest pochodną strachu przed śmiercią, strachu o przetrwanie własnego ego, strachu przed utratą twarzy, statusu, pozycji społecznej itd.

Że nieprawda? Przyjrzyj się dokładnie w jaki sposób ludzie funkcjonują w różnych układach. Może to być rodzina albo firma albo grupa znajomych. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ludzie po prostu rozmawiają, dochodzą do jakiś wniosków, konsensusów, planów… wszystko wydaje się być takie… normalne. Ale normalne nie jest. Gdy zagłębimy się w sieć zależności jakiejkolwiek międzyludzkiego układu, odkryjemy coś bardzo niepokojącego. Odkryjemy, że relacje sprowadzają się do tego, że jeden człowiek chce nad drugim mieć przewagę. Funkcjonując na bazie strachu, człowiek zamknięty jest w pudełku swego toksycznego ego. Patrząc na świat przez jego pryzmat, automatycznie, bez udziału Świadomości powiela bazowy program ziemskiej cywilizacji jakim jest strach. Przypomina to błędne koło i taniec szaleńców. Podświadomie człowiekowi wydaje się, że do tego aby żyć potrzebuje czerpać energię od kogoś. Prawie każdy tak robi. Przyjrzyj się. Widać to jak na dłoni, ale trzeba na ludzkie relacje spojrzeć nieco głębiej niż przeciętny człowiek ma to w zwyczaju.

W wielu relacjach po jakimś czasie dochodzi do tego, że ktoś zacznie „wysysać” energię z drugiego człowieka. Związki partnerskie czy małżeństwa są tego klinicznym przypadkiem. Na początku, działając na zauroczeniu i często prawdziwej miłości, ludzie są prawdziwie altruistyczni. Daliby się za swoją drugą połówkę pokroić. Ale po jakimś czasie sielanka się kończy a zaprogramowany umysł pragnie wrócić do wzorca, który świat uznaje za obowiązujący. Zaczyna się między ludźmi walka o pozycję. Okazuje się, że że w drugiej osobie jest wiele rzeczy, które człowieka denerwują, które podświadomie przypominają mu o jego matce czy ojcu. Ponieważ jednak nikt nas w szkołach nie uczy o tym, że wszechświat rządzi się zasadą lustra do głosu dochodzi ego i jego zasady. Ego stara się narzucić swój styl drugiemu człowiekowi. Narzucić jakkolwiek. To bardzo ważne aby zdać sobie z tego sprawę. Narzucenie siebie czy wykorzystanie drugiego nie zawsze oznacza przyjęcie postawy macho i tępe dążenie do władzy w związku. Ego jest sprytne i jeśli (zwłaszcza w przypadku kobiet ale naturalnie nie tylko) ktoś nie jest w stanie rządzić w stylu pana i władcy, przyjmuje postawę ofiary. Rezultat jest ten sam. I macho i ofiara odgrywają swoje role w tym szaleństwie po to, aby to oni byli tymi zauważonymi, aby to oni mieli rację, aby to ich było na wierzchu.

Ścieżki rozwoju duszy, część I, wstęp

Wydawałoby się, że każdy z nas w jakiś sposób pragnie się rozwijać. Jak się jednak okazuje, bardzo różnie rozumiemy zarówno rozwój jak i samo pojęcie duszy. Często na innych projektujemy nasze własne odczucie tego czym jest „rozwój duszy” – i tylko czasami  ono trafione. Dzieje się to z dość mylnego przeświadczenia, że jeśli coś czujemy, i to głęboko i autentycznie, to jest to uniwersalne. Zarówno zwykła obserwacja, jak i prosta dedukcja prowadzą do oczywistego wniosku, że w pewnym stopniu każdy z nas jest inny. Jeśli nasze odczucie co do duszy miałoby być uniwersalne, to także powinno być uniwersalne na „ludzkim poziomie” – lecz nie jest. Wszak mamy różne cele, pragnienia, odczucia i potrzeby. Wniosek jest prosty – dusze też się między sobą różnią.

Czym jest dusza?
Dusza jest najsubtelniejszym elementem naszej istoty. Jednocześnie jest w przybliżeniu tym, co stanowi istotę (lub jej „większość”). Dusza istoty to jej prywatna strefa nullifikacji. Strefa nullifikacji to „wydzielony” fragment Wszechświata, w którym określony byt może się przejawić. Takie wydzielenie odbywa się na drodze indywidualizacji z prawie zunifikowanego Wszechświata (jedności). Podobnie jak komórki w naszym ciele, tak dusze we Wszechświecie wyłaniają się z jednej matrycy, następnie specjalizują się w określonej roli.
Słowu dusza zwykle przypisuje się pochodzenie od określenia tchnienie lub oddech. Owo tchnienie nie jest więc żadną strukturą i z tego założenia cały czas będzie w tym artykule rozpatrywana dusza. Ani umysł ani jakiekolwiek inne struktury naszej istoty (pozostałe ciała) nie są duszą. Dusza wyłania się bezpośrednio z najwyższych obszarów Wszechświata, a jej „granice” są bardzo umowne.
Duszę można porównać do kropli w oceanie Wszechbytu. Cały ocean stanowi jedność, a kropla stanowi nierozerwalną część tej jedności. Pomimo, że ocean jest jednością, występują w nim określone prądy. Wszystkie krople są z wody, jednak różnią się temperaturą oraz tym, w jakim prądzie się znajdują.
Charakter Rdzenia/Boga/Stwórcy wyraża się bezpośrednio w duszach – krople mają określoną temperaturę (temperament = charakter).
Wola Rdzenia/Boga/Stwórcy wyraża się bezpośrednio w „strumieniach Rdzenia” – prądy gdzieś dążą, zaburzają „idealną przestrzeń”, kształtują ją.
W ramach prądu istnieje wiele nurtów. Nurt zawiera w sobie wiele kropli. Właśnie taki nurt to rodzina dusz.

Dusza a strefa nullifikacji
Strefa nullifikacji oznacza obszar informacyjny Wszechświata spełniający następujące wymagania:
1.Wszystkie oddziaływania w obszarze strefy się równoważą – nullifikują (podobnie jak równowaga wektorowa w matematyce).
W strefie nulifikacji równoważeniu podlegają przede wszystkim trzy ważne elementy. Pierwszy to wchodzące i wychodzące ze strefy informacje, czyli oddziaływanie informacyjne jako sumaryczne jest „neutralne”. Drugie równoważące się oddziaływanie to przejawianie się charakteru Rdzenia – impresja (postrzeganie) i ekspresja (wyrażanie) charakteru Rdzenia równoważą się. Ten typ równowagi nie generuje jednak ani „neutralności” ani „obojętności”. Ostatnim ważnym typem równoważenia jest równowaga potencjałowa (zarówno w odniesieniu do „potencjałów” jak i „meta-potencjałów”). Owe potencjały są wyrazami określonych typów przestrzeni, przy czym stan równowagi wyraża się albo poprzez „neutralność” albo poprzez „obojętność”.
Skrót:
  • informacja ze strefy nullifikacji jest zawsze neutralna
  • charakter Rdzenia zawsze jest „jakiś”
  • potencjały równoważą się na wiele sposobów
2. Posiada dokładnie jeden punkt zbieżności ciągów informacyjnych („mały rdzeń”) i co najmniej jeden punkt skupienia ciągów informacyjnych.

Ocenianie



Jeśli oceniasz ten świat, zawsze oceniasz siebie.
Czy możesz już patrzeć na siebie z Miłością, a raczej z perspektywy Miłości, którą Jesteś Teraz? Zostaw ten wewnętrzny monolog, dyskusję i referowanie rzeczywistości, to takie męczące…Czy wiesz, że cały ładunek zmęczenia płynie właśnie z tej paplaniny, której dajesz tyle swojej uwagi? Wiem, wiem, na pewno masz jakieś mądre, konstruktywne wnioski na temat życia🙂, ale zapraszam Cię do zaprzestania na jedną chwilę, by ta przerwa przywołała tą pamięć czym jest Cisza, która jest Twoją Naturą. Zobacz ten Świat bez wniosków i analizy, po prostu patrz Cicho.

Zmiany- przekaz z dnia 29 Października 2016r

Witajcie przyjaciele

Jesteśmy istotami wywodzącymi się z konstelacji Wolarza określanej przez was także jako Arktur.  Jesteśmy tu po to aby pomoc wam odkryć swoją prawdziwą rolę na ziemi, aby pomóc wam zrozumieć przemiany jakie obecnie mają miejsce także w waszej energii.
 Tak, to co obecnie ma miejsce, ten spektakl przez który przechodzicie jest jak wiecie jedyny w swoim rodzaju. jednak ludzkość stojąc u progu milenium którym określamy każdą kwantową przemianę jest świadkiem spektakularnej odnowy.
 Patrząc na to co obecnie dzieje się w waszych ciałach przyczynowych, jak bardzo te zmiany wpływają na wasze życie. Możemy powiedzieć że wielu z was zboczyło z kursu który nadaliście sobie przychodząc na Ziemię.
  W efekcie czujecie się zagubieni  trwając w oczekiwaniu na spektakularną zmianę która uwolni was od waszych ograniczeń jakie nadaliście sobie sami. Wasz świat stanowi dla was samych zagadkę ponieważ nieustannie jesteście wciągani w energetycznego wirusa którym są wasze stare oczekiwania wobec waszego rządu, emocji ale także siebie samych. Ten wirus pochłonął was tak bardzo że żyjecie według niego nie będąc często w stanie wyjść poza ten schemat.    
Gotowość na zmianę stanowi w każdym z  was pewne spektrum kolejnej linii fotonowej.  Będąc gotowi na ten krok przechodzicie w inną przestrzeń siebie samego, poszerzając tym samym możliwość wyboru, porzucając niewygodny świat schematów.  
Tej zmianie towarzyszy także często uczucie osamotnienia. Nagle zauważacie że przyjaciele którzy do tej pory towarzyszyli wam zawsze, w których znaleźliście oparcie stopniowo znikają z waszego życia. Zastanawiacie się często:  „co ze mną nie tak, dlaczego czuję się jakbym nie należał do tego świata jakbym mówił nagle innym językiem który z wielu powodów jest niezrozumiały” 
Tak ponieważ od tej chwili poznajecie inną rzeczywistość w której wszystko jest możliwe ale tylko wtedy kiedy jesteście w stanie otworzyć się na zaufanie, kiedy  potraficie poczuć to wszystko, każdą energię - tak i ona nagle do was przemawia uczuciem. 
Stojąc na tym pustkowiu często z tym walczycie. Jak żyć z tym wszystkim kiedy to takie inne. 
Ale kiedy tak szamoczecie się z myślami o sobie stwierdzacie że nic do siebie nie pasuje i po kolejnej walce o starą tożsamość która odchodzi bezpowrotnie czujecie się zmęczeni relacją z sobą, relacją ze światem wokół was. Wielu w tym czasie popada w depresję niektórzy z was reagują gniewem,  rodzi się frustracja. Ale po jakimś czasie, kiedy brak wam już sił i rezygnujecie z dalszej walki o swoją tożsamość ponieważ nawiasem mówiąc to wszystko stanowi jej nieodłączną część, pojawia się przestrzeń a wasze myśli zamierają i stajecie się nagle obserwatorem.  W tej pustce która się wówczas wyłania dostrzegacie więcej siebie, jesteście wobec siebie bardziej autentyczni a  wasza walka przekształca się w uważność. Dlaczego do tego tak często powracamy w przekazach? 
 Ponieważ w każdej chwili swojego życia walczycie z tymi dylematami. Kiedy pojawia się gotowość na więcej, kiedy w waszych sercach odczuwacie potrzebę zmiany stoicie twarzą w twarz z tymi oczekiwaniami, jednak za każdym razem wyglądają inaczej. Są dla was inne ponieważ wy się zmieniacie, i przechodząc w kolejny pas fotonowy następnej zmiany  odczuwacie za każdym razem brak ponieważ wasz umysł stanowi program w którym lubicie analizować świat wokół was bez tego nie wyobrażacie sobie siebie.  Ale kiedy patrzycie na to z perspektywy obserwatora, widzicie tylko etykietki  a każda z nich jest dla was mniej lub bardziej istotna. 
Wszystkie stanowią tylko schemat według którego żyliście, ale przychodzi w waszym życiu taki czas kiedy pozwalacie temu odejść zaczynając żyć dla siebie - tak po prostu. 
Nie patrzycie już na informacje które bezustannie zalewają internet głosząc kolejną przemianę, burząc w was poukładany pozornie świat tylko po to abyście mogli stwierdzić że znowu nic do siebie nie pasuje. Nie moi przyjaciele teraz zaczyna się życie świadomego mistrza który żyje dla siebie nie opierając się na kolejnych usłyszanych informacjach, czerpie wiedzę z głębi swojego Ja i doświadczając jej tak po prostu daje radość sobie. 
Życie może być dla was wolnością lub zniewoleniem, oczekiwaniem lub kreacją wszystko zależy od tego jakiego wyboru dokonacie. Wielu z was zapyta teraz:” jak w takim razie traktować to wszystko, czemu wierzyć”- odpowiedź pojawia się za każdym razem kiedy zamiera w was myśl kiedy już dłużej nie czujecie potrzeby walki. 
Te informacje mają za zadanie obudzić w was wasze potencjały, wczujcie się w tą energie która im towarzyszy bądźcie zawsze obserwatorami tylko wtedy wasza odpowiedź będzie rezonowała z waszym wnętrzem a wy znajdziecie w nich dokładnie to czego wam potrzeba.
Bardzo wiele z tego co pojawia się w mediach służy defragmentacji waszej energii powodując w was rozdrażnienie te informacje jak wiecie służą temu aby odwieść was od waszego celu.

Oświecone ego

Są pewne pułapki, które pojawiają się wraz z przebudzeniem. Ego chwyta się wglądów będących częścią przebudzenia, prawie tak, jakby chwytało surową energię samego oświecenia. I zaczyna wykorzystywać to do własnych celów. Jednym z oczywistych miejsc, w których można utknąć, lub paść ofiarą złudzenia, jest poczucie wyższości.

Link do filmu:)



Poprostu wiesz że ono może się pojawić i najważniejsze, poprostu w to nie wierz, poprostu w to nie wierz nie próbuj tego odpychać, poprostu w to nie wierz. Kiedy pozostaniesz w stanie w którym temu nie wierzysz, ale nie wypychasz tego ze swojego systemu, wtedy zdarza się rozpuszczenie. Jeżeli będziesz próbował sie tego pozbyć-pamiętaj że cokolwiek, czemu stawiasz opór, opiera się. Cokolwiek, co starasz się odepchnąć, tak naprawdę dajesz temu energię, więc nie staraj się tego odepchnąć. Nie odrzucaj żadnego "negatywizmu" ale także nie karm tego, pooprostu zobacz to takim jakim to jest.To najważniejsza rzecz;)

Zdobywanie wiedzy

Jakiś czas temu, ktoś zadał mi pytanie: „Czy jest możliwość podzielenia się z twojej strony, skąd czerpiesz wiedzę na przedstawione aspekty życia i spostrzeżenia zawarte w tobie jako człowiek…”

Zdobywanie wiedzy należy zacząć od „odszkolnienia się”. O systemie edukacji powszechnej można rozprawiać bardzo długo i z pewnością na to nadejdzie moment, ale w tej chwili najważniejsze to podjęcie próby odzyskanie swojego umysłu po szkolnej indoktrynacji. Szkoła zamyka umysł w sztywnych ramach lewopółkulowego myślenia. Wtłacza nam do podświadomości, że należy w kółko powtarzać to samo, że najważniejszy jest egzamin (a nie żadna tam wiedza), że najważniejsze jest zdobycie dobrej pracy i dlatego trzeba mieć w ręku dyplom. To iluzja! Człowiek z takim podejściem nigdy się nie przebudzi. Do przebudzenia/oświecenia może dążyć tylko taki człowiek, który zda sobie sprawę z prania mózgu, jakie mu uczyniono i podejmie próbę wyjścia poza klatkę sztywnego szkolnego myślenia. Mówiąc w skrócie – aby zacząć zdobywać wiedzę, należy na nowo obudzić w sobie naturalną dla kosmicznej Istoty ciekawość Istnienia

Życie na planecie Ziemia, póki co, polega na tym, że zapominamy o swojej duchowej naturze i grzęźniemy w pseudorozumowym i pseudologicznym pojmowaniu rzeczywistości. Z jednej strony mamy religie, których jedynym zadaniem jest ograniczanie człowieka do nic nie znaczącego puchu w świecie stworzonym przez wszechmogącego boga, a z drugiej wojujący ateizm, który nic rozsądnego do samorozwoju nie wnosi (może poza tym, że człowiek nie słucha już religii). Proces odszkolnienia się należy zacząć od przyznania się przed samym sobą i Wszechświatem, że nic nie wie się na temat rzeczywistości i naszej w niej roli.

Wszechświat nie jest bezduszną machiną, która funkcjonuje nie zależnie od naszej percepcji i świadomości. W momencie, gdy na serio postanowimy poświęcić swoją edukację samorozwojowi i poznawaniu rzeczywistości i jej meandrów, Przestrzeń zacznie nam w tym sprzyjać. W naszym życiu zaczną pojawiać się zdarzenia, ludzie, książki i inne materiały, które pomogą nam poznać siebie i świat. Patrząc z perspektywy człowieka „wyedukowanego”, takie coś brzmi jak blebloka, jak jakiś niezrozumiały bełkot. Pewnie tak jest, ale tylko z perspektywy zamkniętego umysłu, a taka perspektywa nie jest żadną perspektywą.

DO MĘŻCZYZNY OD KOBIETY NOWEJ ZIEMI

Kochany mężczyzno, dziś pragnę Cię przeprosić.
Już tyle razy przepraszałeś za to, co razem przeszliśmy. 
Teraz pora na mnie....

Mężczyzno zmuszany do wzięcia odpowiedzialności za bezradną, słabą kobietę, który uwierzyłeś, że jej szczęscie i jej życie zależy od Ciebie i nie wytrzymałeś tego niemożliwego do udźwignięcia cięzaru - wybacz mi proszę, że oczekiwano od Ciebie niemożliwego. Nie dziwię się, że zamykałeś swoje serce na miłość, która była uzależnieniem. Przepraszam, wybacz mi proszę, że to co miało Cię karmić i sycić, stało się dla Ciebie obciążeniem i zamknęło Twoje serce na miłość.
Mężczyzno tłamszony przez kobietę w imię miłości, mężczyzno ze stłamszoną przez kobietę męskością - z podświadomego lęku przed Twoim pięknym dzikim, nieokiełznaniem i wolnością, wybacz mi proszę KASTROWANIE Ciebie, umniejszanie Ciebie słowem, gestem, działaniem, manipulacją.. i odbieranie Ci Twojej mocy. Nie dziwię się, że zamykałeś swoje serce na miłość, która była poniżeniem. Przepraszam, wybacz mi, proszę, że bylam taką matką, babką, siostrą, partnerką.
Mężczyzno, któremu wmawiano, że wrażliwość nie jest męska i w którym tłamszono emocjonalnie jego największe piękno.. Nie dziwię się, że zamknąłeś swoje serce na miłość, która była tłamszeniem i brakiem szacunku do Twojego serca. Przepraszam, wybacz mi proszę, że byłam taką matką, siostrą, partnerką.
Mężczyzno bezradnie próbujący oddać się kobiecie o zamkniętym sercu, która nie była w stanie go przyjąć; mężczyzno uciekający się do różnych, często agresywnych środków w swojej bezradności i pustce, która nigdy nie zaznała bezwarunkowej miłosci; mężczyzno przedwczesnie umierający po pustym życiu z zamkniętą kobietą, która nie rodzi życia lecz niesie śmierć - Przepraszam, wybacz mi proszę moje zamknięcie na miłość, to, że byłam suchą studnią, która nie mogła Cię napoić i przy której umierałeś z pragnienia.
Mężczyzno głęboko zrozpaczony, nie posiadający celu i kierunku, który napatrzyłeś się na cierpienie swojej matki i uwierzyłeś, że mężczyzna może zadać kobiecie tylko ból... Wiem, że nie chciałeś juz tego powtarzać, więc popadłeś w nałóg, uciekłeś, zamknąłeś się lub zatraciłeś siebie, nie widząc dla siebie możliwości życia w miłości. Wybacz mi, proszę, zamknięcie mojego serca. Przepraszam, wybacz mi proszę, mój brak odpowiedzialności za swoje własne szczęście i przerzucanie odpowiedzialności za własny ból i cierpienie na Ciebie, Mężczyznę.
Mężczyzno uzależniony od pustego seksu, który próbujesz zapelnić swoją pustkę w wewnętrznym, często nieświadomym przekonaniu, że ta bliskość, której tak naprawdę głęboko pragniesz, jest niemożliwa do osiągnięcia - nie dziwię się, że zamknąles swoje serce na miłość. która była moim niespełnieniem i nienasyceniem. Przepraszam, wybacz mi proszę, że moje zamknięte serce i łono oczekiwało, że jako pierwszy dasz mi coś, czym sama jestem, a czego nie rozpoznałam.
Mężczyzno zmuszany do konkurowania z kobietą, która nie potrafi przyjąć Twoich darów, lecz z nimi rywalizuje, wybacz mi proszę, że widziałam w Tobie wroga , wybacz mi proszę moje stwardniałe serce.

LustrO

Uczeń zapytał mistrza:
– Mistrzu, czy świat jest wrogi dla ludzi? Czy niesie zło czy dobro?
– Opowiem Ci historię o tym, jak świat odnosi się do człowieka – powiedział mistrz. Był sobie kiedyś wielki król, który kazał zbudować piękny pałac. Było tam wiele wspaniałości. Wśród różnych cudów i ciekawostek w pałacu było komnata, w której wszystkie ściany, podłoga, drzwi, a nawet sufit były zrobione z luster. Osoby wchodzące do komnaty w pierwszej chwili nie zdawały sobie sprawy, że stoją przed lustrami – tak bardzo zacierała się granica między światem rzeczywistym a odzwierciedlonym. Ponadto ściany komnaty zostały tak zbudowane, że na każdy dźwięk odpowiadało echo. Gdy ktoś pytał: “Kim jesteś?”- słyszał w odpowiedzi z różnych stron: “Kim jesteś… kim jesteś?”.
Pewnego razu do komnaty dostał się pies i zamarł w zdumieniu pośrodku, otoczony sforą psów ze wszystkich stron, a także z dołu i z góry. Pies na wszelki wypadek ostrzegawczo pokazał kły i wszystkie odbicia odpowiedziały mu tym samym. Pies zawarczał. Echo odwzajemniło głośne warczenie. Pies szczekał coraz głośniej. Echo też. Pies biegał tam i z powrotem, próbując ugryźć odzwierciedlające się w lustrach psy, jego odbicia też biegały i gryzły. Rano królewska służba znalazła wycieńczonego, nieprzytomnego psa, otoczonego przez setki nieprzytomnych psów. W komnacie nie było niczego, co mogłoby zagrozić psu, prócz jego własnego odbicia.
Widzisz – powiedział na koniec mistrz – świat nie jest ani dobry, ani zły sam w sobie. Wobec człowieka świat jest obojętny. Wszystko, co dzieje się wokół nas jest tylko odzwierciedleniem naszych myśli, uczuć, pragnień i działań. Świat to jedno wielkie lustro.

Harmonia duszy i umysłu…

LAMAT – Fala GWIAZDY
● Jak odzyskać raj utracony?
● Twój sześciopłatkowy Kwiat Życia


24.08. – 5.09.2016

Fala GWIAZDY odpowiada za kosmiczny ład i gwiezdną harmonię w świecie fizycznym i wymiarach subtelnych. Jako ostatnia fala Tzolkin wprowadza do ludzkiej przestrzeni gwiezdnych kontrolerów, którzy badają każdy indywidualny dorobek, przepuszczając go przez coraz drobniejsze sito i wyłapując wszystkie „kolczaste” energie, nie pasujące do gwiezdnego wzorca człowieka.

Nieprzypadkowo stare przepowiednie Majów zapowiadały, że powrót Kosmicznych Przodków dokona się w Fali GWIAZDY stojącej ponad czasem. Nie spodziewajmy się jednak lądowania kosmitów na Ziemi, bo w rzeczywistości jesteśmy nimi wszyscy. Tu chodzi o powrót Kosmicznej Świadomości. Pierwszą tego oznaką będzie budzenie się w sercach i umysłach mas prawspomnień z czasów raju, czasów nieskazitelnego blasku Matki Ziemi, świata harmonii i pokoju. Na poziomie fizycznym może się to wyrażać jako nieopisana tęsknota za czymś innym, nieznanym, nowym, co trudno wyrazić słowami, albo jako poczucie ciągłego dyskomfortu, rozdrażnienia, robienie z igły wideł, pretensje do całego świata lub idealizowanie życia.

Fala GWIAZDY, zharmonizowana z transformującą energią roku, przez 13 dni będzie przypominać nam o naszym gwiezdnym pochodzeniu – naszych galaktycznych korzeniach, przodkach, ojczyznach oraz indywidualnym planie duszy – i dyscyplinować umysł.

"Każda dusza ma swój indywidualny „gwiezdny sektor”, cel i ścieżkę. Natomiast umysł, zauroczony przez zewnętrzne przynęty, zazwyczaj drepcze w cudzym sektorze, próbując skopiować czyjeś cechy lub powtórzyć cudzy sukces jako własny… Umysł przemyśliwa każdą otrzymaną informację i przepuszcza ją przez analityczny filtr szablonu swojego światopoglądu, dusza otrzymuje informacje z pola informacji bezpośrednio, bez analizy. Dokładnie tak samo może zwracać się ku zewnętrznemu zamiarowi. Aby uczynić to celowym, trzeba zsynchronizować wolę umysłu i dążenia duszy, doprowadzić je do jedności. Wtedy żagiel twojej duszy skieruje cię wprost do celu. Dusza odczuwa komfort, kiedy umysł nie tłamsi jej w swoim futerale, lecz pielęgnuje jak różę w cieplarni i pozwala każdemu jej płatkowi swobodnie się otworzyć". (...) Każdy konflikt duszy i umysłu odbija się na powierzchowności i charakterze człowieka. Jeżeli człowiek jest z siebie zadowolony, przepełnia go radość życia, lubi swoją pracę, z ochotą wykonuje codzienne zadania, wtedy zapala się jego wewnętrzne światło, postrzegane na zewnątrz jako urok osobisty. O takiej osobie mówi się: „coś w sobie ma”, „cała jest w skowronkach” itp. Nie jest to jednak tak zwane piękno duchowe, tylko harmonia relacji duszy i umysłu. (Za V.Zeland, Transerfing rzeczywistości, tom I)


Jak znaleźć własny „gwiezdny sektor?

Przypominajka...

...dobre zimne przebudzenieee, Anthony de Mello ponad czasowy...




Wyjście z więzienia samoobwiniania czyli o fałszywym poczuciu winy

Alice Miller



Nadchodzi do mnie wiele listów, których nie jestem w stanie ani tutaj wszystkich zamieścić, ani odpowiedzieć na nie pojedynczo. Ponieważ listy te zawierają ogólne i powszechnie powtarzane pytania, postaram się odpowiedzieć na nie globalnie i w ramach poniższego artykułu streścić mój punkt widzenia.

Czasami jestem pytana na czym opieram swoje przekonania, zaprzeczając utartym i powszechnie przyjętym opiniom, jeśli nie jestem członkiem żadnej szkoły, sekty, ani żadnego konkretnego wyznania. Uważa się, że to właśnie przynależność do jakiejś wspólnoty zapewnia ludziom oparcie i pewność oraz stanowi podstawę wypowiadania się ex catedra. Istotnie, wierzę tylko w to, co mogę sama zweryfikować. Zrozumiałam znaczenie tych faktów dzięki temu co przeżyłam w życiu oraz dzięki tysiącom listów od czytelników moich książek, publikowanych od 1979 roku.
 

Autorzy listów w zaskakujący sposób zaprzeczają, nie widząc tego, swej własnej, przeżytej w dzieciństwie, rzeczywistości. Przytoczone przez nich fakty pozwalają natomiast, zewnętrznemu obserwatorowi, dostrzec to zaprzeczanie. Są one pisane z pozycji rodziców, którzy nie mogą znieść faktu, że sami byli kiedyś dziećmi, a tym bardziej nie są w stanie tego dziecka w sobie pokochać. Trudno bowiem dostrzec punkt widzenia dziecka jeśli pomija się potraumatyczne cierpienia dzisiejszego dorosłego, jego symptomy fizyczne, depresje, myśli samobójcze i dręczące poczucie winy.
 

Często słyszę gdy ktoś mówi, że nie był dzieckiem maltretowanym ani bitym, poza kilkoma może klapsami, które przecież nie mają najmniejszego znaczenia, lub kilkoma przypadkowymi kopniakami, na które sobie ten ktoś naprawdę zasłużył gdyż był nieznośny i grał rodzicom na nerwach. Jestem zapewniana przez moich czytelników i pacjentów, że tak naprawdę byli dziećmi kochanymi tylko rodzice byli biedni, przeciążeni, nieszczęśliwi, depresyjni, niedoinformowani lub pijący, i że sami wzrastali bez miłości. Nic więc dziwnego, że tracili cierpliwość i tak łatwo im było uderzyć własne dziecko. Słyszę słowa: trzeba się starać ich zrozumieć; tak bardzo się chciało pomóc im bo przecież się ich kochało i martwiło się ich stanem. Lecz pomimo największych wysiłków dzieciom nie udaje się uratować rodziców, wyciągnąć ich z depresji czy uszczęśliwić.
 

Wyzwolone przez to niepowodzenie dręczące poczucie winy jest nieustające i niezmienne. Cały czas stajemy przed pytaniem: co robię źle? Dlaczego nie udaje mi się zaradzić problemom rodziców i uratować ich? Tak bardzo się staram.
Owo poczucie winy w podobny sposób mogą wzmacniać terapeuci. Mówią, że musimy korzystać z dobrych stron życia, że powinniśmy w końcu wydorośleć, przestać robić z siebie ofiary, że nasze dzieciństwo już dawno się skończyło, że trzeba w końcu zamknąć ten rozdział życia i przestać ciągle do tego wracać. Mówią, że nie powinniśmy wciąż szukać winnych czy odpowiedzialnych za nasz stan bo nienawiść nas w końcu zabije, że powinniśmy wreszcie przebaczyć, zapomnieć i żyć dniem dzisiejszym, bo jeśli nie ? to staniemy się pacjentem borderline lub zasłużymy na jakąś inną etykietkę. Lecz jak mamy to osiągnąć?
 

Pacjenci mówią często jednym głosem: Oczywiście, nie chcę obwiniać rodziców, bo ich kocham i powinienem być im wdzięczny za to, że w ogóle jestem na tym świecie. Mieli ze mną już i tak dość kłopotu. Ale w jaki sposób pozbyć się poczucia winy? Staje się ono jeszcze silniejsze gdy sam podnoszę rękę na swoje dzieci. To straszne czuć się niezdolnym by tego zaprzestać, i wpadać za każdym razem w stan przygnębienia. Nienawidzę się za te niepohamowane akty agresji, za chwile ślepego gniewu i furii. Co mogę z tym zrobić? Dlaczego muszę się ciągle nienawidzić i mieć poczucie winy? Dlaczego żaden z terapeutów, których miałem w najmniejszym stopniu mi nie pomógł? Od lat próbuję stosować się do ich zaleceń i pomimo tego nie udaje mi się uwolnić od poczucia winy ani pokochać samego siebie?.
 

Zacytuję tutaj moją odpowiedź na jeden z listów zawierających wszystkie wymieniane wyżej wątpliwości: W swoim pierwszym liście deklarujesz, że nie byłeś bity i miałeś szczęśliwe dzieciństwo. W następnym liście opowiadasz, że jako dziecko srogo i okrutnie się obchodziłeś ze swoim psem gdyż byłeś? złośliwy i niegrzeczny?. Kto nauczył Cię w ten sposób patrzeć na siebie samego? 

Zmiany na przestrzeni – odczucie „wielkiego nic”

Ten wpis jest tylko "wycinkiem" tego, co się dzieje - myślę, że ważnym. Powinien niektórym pomóc zrozumieć ostatnio "nawiedzające" odczucia.

Wielu ludzi ostatnio alarmuje o dziwnych odczuciach jakie ich nachodzą. Cały szereg zjawisk ma no to wpływ. Najlepiej jednak zacząć od początku.
Mniej więcej na przełomie kwietnia i maja 2016 nastąpiło wejście w kolejny „etap przestrzeni”. W licznych tekstach odnajdziemy informacje, jakoby był by to efekt oddziaływania kosmicznych sił na naszą planetę, lub też ingerencja obcych cywilizacji. Nie zamierzam tutaj rozważać jaki wpływ owe siły mają – lecz nie są one przyczyną zaistniałego stanu (co najwyżej jednym z objawów).
Transformacja, jaka w tej chwili zachodzi na Ziemi jest zjawiskiem naturalnym. Poziom globalnej świadomości jest niewystarczający do tego, abyśmy jako świadome istoty zaingerowali w potencjały przestrzeni. Jednak etap, na jakim znajduje się ludzka świadomość nie jest na tyle niski, by miał ulec kasacji w wyniku zachodzących zmian. Zapewne po tym enigmatycznych kilku zdaniach zastanawiasz się, o co mi właściwie chodzi ?
Sęk w tym, że teraz jest taki etap, że „nie wiadomo o co chodzi”.
W naturalnym cyklu przemiany, po załadowaniu się w 2015 roku potencjałów „budujących” (http://hiperia.org/aktualnosci/item/107305-dzia%C5%82anie-potencja%C5%82%C3%B3w-w-drugiej-po%C5%82owie-2015-roku) mieliśmy na początku 2016 roku okazję doświadczyć rozdarcia przestrzennego (https://www.youtube.com/watch?v=xdbq5pKZYmM). Od tamtego czasu miały miejsce jeszcze dwa „pomniejsze rozdarcia” – które powodowały kolejne poczucie zawieszenia (konflikt tożsamości „ja”).
Gdy już to, co mogło się „pozawieszało”, gdy odbyły się kolejne restarty, to zbliżył się moment podejmowania decyzji. Od około 06.07.2016 powinien się zacząć więc etap wytyczania konkretnych kierunków, podejmowania zdecydowanych działań i wręcz bezkompromisowego tworzenia.
No dobrze, ale co teraz:) ?
Teraz jest takie „wielkie nic”. Ludzie nie wiedzą co mają ze sobą zrobić. Czujemy pustkę, bezsens, beznadziejność lub czujemy się w potrzasku. Przy tym wszystkim często gubi się nasz wewnętrzny kompas – bo bez wytyczonego kierunku kręcimy się w kółko jak na biegunie. Szukamy odpowiedzi, ale one nie chcą nadchodzić. Szukamy „czegoś”, lub „kogoś”, kto by nam powiedział co mamy robić. Uważny czytelnik zapewne w tym momencie się zastanowi… że może autor tego tekstu powie co robić ? No niestety (lub na szczęście), nie powiem co robić. Mogę jednak Tobie czytelniku pomóc w spojrzeniu na sprawy inaczej.
Przed etapem działania, który ma niebawem nastąpić, przestrzeń „musi” powiększyć bufor informacyjny. Ten bufor informacyjny zostaje wytworzony poprzez zwiększone ilości potencjału obojętności oraz neutralności. Oba te potencjały „szaleją” już od jakiegoś czasu. To przez nie jesteśmy często tak rozbici, pozbawieni chęci życia, działania. Jeśli udaje nam się wejść w neutralność, to nawet nie jest źle – bo zyskujemy przywilej obserwatora z boku tego, co się dzieje. Jeśli zaś wchodzi w obojętność, to łatwiej zamykamy się w sobie i pogrążamy w swoje „cienie”. To pogrążenie w cieniach nie jest przyjemne, ale za to może nam dostarczyć cennych informacji o nas samych. Tutaj dochodzimy do jednego z clue problemu. Każdy z nas ma jakieś cienie, jakieś braki, jakieś „nierozumienie” siebie i innych. Jeśli przyznamy się sami przed sobą do posiadanych problemów – to przebrniemy przez ten etap względnie gładko. Jeśli jednak pójdziemy w zaparte, to albo sobie, albo innym zaczniemy zatruwać życie.
Ponieważ ten etap jest bardzo „rozmyty” – to tak jak wspomniałem wcześniej, nie bardzo jestem w stanie podać jakieś konkretne rozwiązania. Poniżej więc zamieszczę pewną listę pomysłów, być może któryś będzie akurat dla Ciebie przydatny.