Czym jest „świadomość”, i czy można ją jakoś sklasyfikować? Coraz częściej stykamy się z tematem wzrostu bądź zmiany świadomości. Dodatkowo, ten obszar bywa przesiąknięty przeróżnymi mentalnymi naleciałościami. Przykładem takiej naleciałości jest rywalizacja o to, kto jest „bardziej świadomy”. Czy jednak taka rywalizacja ma sens, i czy da się oddzielić temat „świadomość” od hierarchicznie zorientowanego mentalu?
Trzy rodzaje świadomości
Oczywiście, „świadomość” da się podzielić na dowolnie dużo fragmentów. Jednakże, to właśnie podział na trzy rodzaje, pozwala w najprostszy i w najbardziej przystępny sposób przyjrzeć się całemu zjawisku. Wyróżniam trzy rodzaje świadomości: wewnętrzną, zewnętrzną oraz rdzenia. Po chwili zastanowienia okazuje się, że podział ten jest naturalnie zrozumiały.
W skrócie:
– Świadomość wewnętrzna to zdolność do postrzegania siebie (obserwator sam siebie obserwuje).
– Świadomość zewnętrza to zdolność do postrzegania wszystkiego, co na zewnątrz „obserwatora”.
– Świadomość rdzenia nie jest „zdolnością”, lecz efektem przejawiania się Wszechświata w obserwatorze.
Ze wszystkich tych trzech typów, w naszej obecnej cywilizacji, zwykliśmy najwięcej uwagi poświęcać świadomości zewnętrznej. Niewątpliwie jest ona najbardziej wyrazista, tym samym może dość mocno „przykryć” całą resztę. Aby lepiej zrozumieć co to konotuje, przyjrzyjmy się każdemu rodzajowi z osobna.
(Uwaga. Każdy z trzech typów świadomości został podzielony na etapy – podział ten mógłby być o wiele bardziej szczegółowy z punktu widzenia objawów. Jednak, jako granice etapów zostały przyjęte zmiany zasad działania określonego typu świadomości, a nie zmiana efektu).
Świadomość zewnętrzna
Każdy z nas postrzega coś „na zewnątrz”. Nasze zmysły zwykle o wiele łatwiej utrzymują uwagę na zjawiskach i obiektach znajdujących się poza tym, co odbieramy jako „ja”. Dodatkowo, we wszystkich strukturach, które mamy okazję obserwować, znajdujemy jakąś formę interakcji bądź komunikacji ze światem zewnętrznym. Ptak za pomocą oczu kieruje się do celu, pies korzystając z węchu łapie trop, a kwiatek „wyczuwając” słońce rozkwita. Świadomość zewnętrzna w pierwszej kolejności pozwala nam zebrać informacje o środowisku, a następnie na nie odpowiednio zareagować.
W naszej cywilizacji doprowadziliśmy do pewnego paradoksu. Zewnętrzne postrzeganie stało się naszym więzieniem. Jest ono, w prawdzie niezwykle sprawnym, narzędziem do ujarzmiania środowiska. Trzeba się nie lada skupić, aby ze skały wyrzeźbić pomnik, lub z wyciętych drzew zbudować dom, który wytrzyma różne zjawiska atmosferyczne. Co się jednak dzieje, gdy bezmyślnie zaczynamy oddawać hołd mechanizmowi, którego główną rolą jest zapewnienie nam bezpieczeństwa? Zastanówmy się chwilę, przecież ten typ świadomości wymaga czegoś na zewnątrz, co możemy obserwować – czyli, jeśli brak obiektu obserwacji, to brak możliwości doświadczania go; brak świadomości, że w ogóle może istnieć. Co więcej, im silniej postrzegamy coś na zewnątrz, tym bardziej stajemy się przekonani o „prawdziwości” tego zjawiska. Im bardziej jesteśmy bombardowani informacją z zewnątrz, tym bardziej jesteśmy przekonani o jej autentyczności. To właśnie ten mechanizm jest wykorzystywany przez wszelkich manipulatorów systemu, którzy uzurpują sobie prawo do kreowania naszej rzeczywistości. Przecież, jeśli wszędzie widzimy piramidalną hierarchię, to czyż wniosek, że jest ona wszechobecnym mechanizmem nie nasuwa się sam? Jeśli zaś komuś tylko przyjdzie do głowy pomyśleć, że może być inaczej, to wystarczy go zastraszyć – bo gdy pojawia się strach, to nasza uwaga automatycznie podkręca nasze wrażenia zmysłowe – obrona przed zagrożeniem jest podstawową funkcją świadomości zewnętrznej.
Naturalnie, trzeba też spojrzeć z innej strony. Świadomość zewnętrzna pozwala nam chwycić lejce rzeczywistości. Gdy wydostaniemy się poza iluzoryczne schematy, możemy faktycznie mieć wpływ na swój los, jak i otoczenia. Jest to niezwykłe narzędzie do kreowania nowych rozwiązań, technologii oraz idei. Idąc dalej, ten rodzaj świadomości jest motorem ewolucji.Dzięki niej dostrzegamy odmienność, możemy jej doświadczać, analizować, i w efekcie dokonywać wyboru. Mówiąc inaczej – bez świadomości zewnętrznej wolna wola nie miałaby jak się zamanifestować. Dodatkowo, bardzo często, to te zewnętrzne doświadczenia pchają nas do osiągania celów, do rozwijania swoich umiejętności, do mierzenia się ze swoimi słabościami – jednym słowem do rozwoju.
Zerowy etap świadomości zewnętrznej to sytuacja, gdy byt nie jest obdarzony jakąkolwiek formą zewnętrznej komunikacji ze światem. Na tym etapie znajdują się prawie wyłącznie: materia nieożywiona, potencjały w czystej postaci oraz część bytów funkcjonujących poza światem form. Wszystkie te wymienione byty zwyczajnie nie potrzebują mechanizmu świadomości zewnętrznej. Właściwie, to świadomość zewnętrzna znajduje użytek w materialnych obszarach Wszechświata. Byty, które są poza materią albo są materią w czystej postaci, nie potrzebują jej.
W naszym codziennym życiu stykamy się jak najbardziej z obiektami na tym etapie. Większość przedmiotów, jak chociażby łyżka – są na zerowym etapie świadomości zewnętrznej. Ważne, aby zdać sobie sprawę, iż posiadanie przez obiekt zerowej świadomości zewnętrznej, nie musi oznaczać braku świadomości jako takiej (patrz: Świadomość rdzenia).
Pierwszy etap świadomości zewnętrznej jest przez nas najpowszechniej obserwowanym w naturze. To zdawanie sobie sprawy z tego, co dzieje się w „otoczeniu”, bez wnikania w tego przyczyny. Obejmuje on dość „szerokie pasmo” w naszym świecie. W tym samym etapie znajduje się ów kwiatek kierujący się do słońca, jak i człowiek, który posłusznie i bez refleksji wykonuje zadania przydzielone przez system. Na tym etapie radzimy sobie z rzeczywistością, potrafimy przetrwać, i w pewnym stopniu przystosować się do zmieniających się warunków.
Jednak nasze działanie jest ciągle uwarunkowane głównie reagowaniem na bodźce. Nawet jeżeli rozwiniemy naszą zdolność do reagowania, i rozbudujemy o kolejne strategie, staniemy się bardziej inteligentni, to dopóki nasza świadomość nie przekroczy bariery pięciu zmysłów, pozostajemy na pierwszym etapie świadomości zewnętrznej. Naturalnie więc widać, jak szeroki wachlarz ludzkich osobowości znajduje się w tym obszarze. Przypominam, że etapy te zostały wydzielone co do zmian zasady działania świadomości, a nie np. co do typów zachowań ludzkich.
Drugi etap świadomości zewnętrznej jest dla tych, którym udało się przekroczyć zasłony rzeczywistości i wyglądają poza kurtynę. Wiedzą, że można postrzegać świat zupełnie inaczej. W początkowym stadium uruchamiania świadomości zewnętrznej stajemy się coraz bardziej pochłonięci materią, logiką, poczuciem izolacji.
Jeśli jednak uda nam się przebrnąć przez ten pełen wyzwań etap, wrota Wszechświata staną przed nami otworem. Umiejętności typu podróże astralne, OOBE (out of body experience), świadomy sen, channeling, jasnowidzenie, jasnowiedzenie stają się dla nas czymś naturalnym. Jednak również i ten kwiat poznania nie jest bez kolców. Wznosząc się na wyżyny poznawcze, możemy głębiej niż kiedykolwiek utkwić w iluzji. Nawet bardzo zaawansowane postrzeganie zewnętrzne obraca się w „świecie koncepcji”. Jeżeli w porę nie zorientujemy się gdzie zaszliśmy, może się okazać, że nasza kreatywność pozwoliła nam na stworzenie jeszcze bardziej zaawansowanego więzienia. Jest to moment, kiedy przychodzi nam „zmierzyć się” z Sansarą ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Sansara ) – utykamy w jeszcze bardziej błędnym kole. Na pierwszym etapie świadomości zewnętrznej grozi nam utknięcie w kołowrotku wyścigu szczurów, zaś na tym etapie możemy utknąć w kołowrotku myśli, iluzji i obiegu koncepcji. Istnieje wiele możliwych wyjść z tej sytuacji. W praktyce, któregokolwiek byśmy nie zastosowali, będzie ono powiązane z kolejnym etapem tej świadomości.