O dominacji

Relacje międzyludzkie w naszym świecie zbudowane są na bazie bardzo negatywnych programów. Podstawowym programem jest strach, który przybiera wiele twarzy. Większość ludzkich zachowań w skalach marko i mikro jest pochodną strachu przed śmiercią, strachu o przetrwanie własnego ego, strachu przed utratą twarzy, statusu, pozycji społecznej itd.

Że nieprawda? Przyjrzyj się dokładnie w jaki sposób ludzie funkcjonują w różnych układach. Może to być rodzina albo firma albo grupa znajomych. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że ludzie po prostu rozmawiają, dochodzą do jakiś wniosków, konsensusów, planów… wszystko wydaje się być takie… normalne. Ale normalne nie jest. Gdy zagłębimy się w sieć zależności jakiejkolwiek międzyludzkiego układu, odkryjemy coś bardzo niepokojącego. Odkryjemy, że relacje sprowadzają się do tego, że jeden człowiek chce nad drugim mieć przewagę. Funkcjonując na bazie strachu, człowiek zamknięty jest w pudełku swego toksycznego ego. Patrząc na świat przez jego pryzmat, automatycznie, bez udziału Świadomości powiela bazowy program ziemskiej cywilizacji jakim jest strach. Przypomina to błędne koło i taniec szaleńców. Podświadomie człowiekowi wydaje się, że do tego aby żyć potrzebuje czerpać energię od kogoś. Prawie każdy tak robi. Przyjrzyj się. Widać to jak na dłoni, ale trzeba na ludzkie relacje spojrzeć nieco głębiej niż przeciętny człowiek ma to w zwyczaju.

W wielu relacjach po jakimś czasie dochodzi do tego, że ktoś zacznie „wysysać” energię z drugiego człowieka. Związki partnerskie czy małżeństwa są tego klinicznym przypadkiem. Na początku, działając na zauroczeniu i często prawdziwej miłości, ludzie są prawdziwie altruistyczni. Daliby się za swoją drugą połówkę pokroić. Ale po jakimś czasie sielanka się kończy a zaprogramowany umysł pragnie wrócić do wzorca, który świat uznaje za obowiązujący. Zaczyna się między ludźmi walka o pozycję. Okazuje się, że że w drugiej osobie jest wiele rzeczy, które człowieka denerwują, które podświadomie przypominają mu o jego matce czy ojcu. Ponieważ jednak nikt nas w szkołach nie uczy o tym, że wszechświat rządzi się zasadą lustra do głosu dochodzi ego i jego zasady. Ego stara się narzucić swój styl drugiemu człowiekowi. Narzucić jakkolwiek. To bardzo ważne aby zdać sobie z tego sprawę. Narzucenie siebie czy wykorzystanie drugiego nie zawsze oznacza przyjęcie postawy macho i tępe dążenie do władzy w związku. Ego jest sprytne i jeśli (zwłaszcza w przypadku kobiet ale naturalnie nie tylko) ktoś nie jest w stanie rządzić w stylu pana i władcy, przyjmuje postawę ofiary. Rezultat jest ten sam. I macho i ofiara odgrywają swoje role w tym szaleństwie po to, aby to oni byli tymi zauważonymi, aby to oni mieli rację, aby to ich było na wierzchu.


Powodem takiego zachowania jest strach ego o przetrwanie. W zależności od temperamentu czy charakterystyki ścieżki ewolucyjnej człowieka, ego będzie bardziej lub mniej ekspansywne ale zawsze będzie dążyło do sytuacji, w której to ono będzie głównym obiektem zainteresowania. Niech nawet będzie ofiarą. Tym lepiej! Nad nikim ludzie się tak nie litują jak nad ofiarą. Nawet jeśli nie ma oczekiwanego efektu w postaci zainteresowania otoczenia, ego zawsze wmówi człowiekowi, że to bezduszność i brak wrażliwości innych jest tego powodem a nie to, że w ten sposób człowiek chciał osiągnąć cel, który nie może być celem świadomego życia. Człowiek świadomy nie dąży do tego, aby być w kręgu zainteresowania. Naturalnie, może mieć predyspozycje aby gromadzić ludzi wokół, ale dzięki umiejętności samoobserwacji będzie odpowiednio modulował swoje reakcje i relacje tak aby nie doprowadzić do sytuacji, że ktoś jest na górze a ktoś na dole. Tymczasem, ludzie od dziecka wychowywani są w sposób, który wręcz narzuca współzawodnictwo i chęć bycia samcem/samicą alfa. Relacje grupowe również pełne są takich postaw. Zawsze jest ktoś kto jest liderem, ktoś kto jest popychadłem i rzesza czekających tylko na to aby wskoczyć na wyższy szczebel tej chorej drabiny. Nie ma za to w relacjach grupowych chęci rozwoju siebie i i pomocy innym w ich rozwoju. Nie ma naturalnego lidera; liderem zostaje ten kto jest najsilniejszy albo ten, który jest największym oportunistą – potrafi zadowolić szefa czy najlepiej wpisuje się w obowiązujący schemat polityczno – filozoficzno – światopoglądowy panujący w danej chwili w społeczeństwie.

To nie jest normalne. W prawidłowo funkcjonującym społeczeństwu nie ma miejsca na takie podejście do życia, drugiego człowieka i grupy z kilku oczywistych powodów. Po pierwsze, nawet tu, na Ziemi w głębi Duszy czujemy że to jest mocno nie halo. Po drugie, w cywilizacjach, które nie są tak zamknięte na rzeczywistość i nie żyją w tak głębokiej iluzji jak ludzkość (a we wszechświecie są ich miliardy), Istoty zdają sobie sprawę, że relacje polegają na wymianie informacji czy jak kto woli, energii. Na Ziemi mamy do czynienia ze zwykłym wampiryzmem energetycznym. Zastanów się proszę nad tym i pomyśl chwilę jak czujesz się w obecności osoby, która zawsze stara się udowodnić, że ma rację oraz w towarzystwie osoby, która zawsze obarcza wszystkich wokół swoimi problemami. W obu przypadkach, jeśli kontakt z nimi potrwa wystarczająco długo, człowiek będzie czuł się wyzuty z energii. Okazuje się, że ta energia nie jest tylko językowym zabiegiem aby nazwać coś co wymyka się spod możliwości poznawczych zamkniętego umysłu, ale jest czymś realnym. Jest paliwem Istoty i jeśli ktoś nam to paliwo kradnie to nie ma możliwości abyśmy czuli się z tym dobrze. Niestety, u nas niedobór energii rekompensujemy sobie znajdując kozła ofiarnego w innych układach zależności. Ktoś kto w pracy jest szeregowym podwładnym apodyktycznego szefa, w domu często będzie się zachowywał jak pan i władca właśnie po to, aby sobie ową energetyczną stratę powetować. Ręce w takim świecie opadają 

Dążenie do świadomości to między innymi wyjście z takiego kręgu zależności. Człowiek świadomy buduje relacje w oparciu o chęć samorozwoju i umożliwiania rozwoju innym. Będzie starał, na tyle na ile potrafi, aby nie dochodziło pomiędzy nim a jego partnerami w relacjach do drenażu energetycznego. To łatwe. Wystarczy przypomnieć sobie, że strach o przetrwanie na którym bazuje nasza cywilizacja to iluzja. A później? Później należy zmienić środowisko ludzi na bardziej otwarte i mądrzejsze o tę wiedzę, aby móc się rozwijać tak harmonijnie jak tylko potrafimy. W końcu po to istnieje życie.

ĆWICZENIE:

Zastanów się w jaki sposób ludzie kradną energię innym. Pomyśl o relacjach 1 na 1, o grupach i całych społeczeństwach. Zastanów się jak powinna wyglądać zdrowa relacja, pamiętając o tym, że każdy człowiek obarczony jest wieloma nieuświadomionymi programami, z których może sobie nawet sprawy nie zdawać.

Wprowadź to w życie




1 komentarz:

Anonimowy pisze...

JAK SIĘ CHRONIĆ przed wampiryzmem w najbliższym otoczeniu?
Przede wszystkim nie wolno poczuć się ofiarą, bo w rzeczywistości każdemu może się to zdarzyć.
Trzeba jasno określić swoje zasady, wyznaczyć granice i nie pozwolić nikomu ich przekraczać.
Należy bezwzględnie trzymać się zasad, np. jeśli ktoś ustawicznie zasypuje cię swoimi problemami, a nie chce ciebie wysłuchać, powinieneś szybko zakończyć rozmowę.
Nie dać się wykorzystywać – należy pomagać innym, ale nie wolno się do tego przymuszać, trzeba umieć powiedzieć „nie”, w przeciwnym razie możesz zostać obrabowany z energii.
Warto wypracować w sobie ochronny nawyk, np. odcinanie nici widmowych z pomocą „mentalnych nożyczek” albo złoto-białego lub fioletowego światła, którym otulamy siebie lub osobnika. Można to stosować także wobec domowników, kiedy są w złym humorze, szukają zaczepki.
Schodzenie z drogi „natrętom” w rodzinie czy kręgu znajomych nie rozwiązuje problemu, bo energia nie zna granic. Lepiej się odciąć niż leczyć. Wtedy staniesz się nieatrakcyjny i sami zaczną cię unikać.